Aleksandra Leo poseł na sejm X kadencji stwierdza ironicznie:

„Jak to jest, że wiatraki są śmiertelnym zagrożeniem, a nikomu nie przeszkadza niedowidzący myśliwy 150 m od domu?”

To nie jest neutralne pytanie.
To jest teza ubrana w ironię.
Teza, że „niedowidzący myśliwy” stanowi realne zagrożenie, a obowiązujące przepisy pozwalają mu polować zbyt blisko zabudowań.
Pani Poseł, na jakiej podstawie stawia Pani taką tezę?
Jakie dane pokazują, że problemy ze wzrokiem albo szerzej — stan zdrowia myśliwych — są rzeczywistą przyczyną wypadków podczas polowań?
Bo my znamy dane, które prowadzą do zupełnie innego wniosku.
I co ciekawe, ich geneza nie jest żadną tajemnicą.
12 kwietnia 2023 roku podczas posiedzenia sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa dyskutowano właśnie o Prawie łowieckim, bezpieczeństwie, odległości 150 metrów i okresowych badaniach myśliwych.
W dyskusji uczestniczyła m.in. Urszula Zielińska.
To właśnie ona zestawiała 150 metrów obowiązujące przy polowaniu z trwającą wówczas dyskusją o 700 metrach dla wiatraków i łączyła kwestię bezpieczeństwa z planowanym zniesieniem obowiązku cyklicznych badań myśliwych.
Ale najważniejsze wydarzyło się później.
Podczas tego samego posiedzenia Miłosz Kościelniak-Marszał przedstawił wyniki kwerendy akt postępowań dyscyplinarnych obejmującej lata 2014–2021 i 21 przypadków postrzeleń podczas polowań dokonanych przez polskich myśliwych.
Co wynikało z analizy tych spraw?
W żadnym z 21 analizowanych zdarzeń stan zdrowia sprawcy nie miał znaczenia dla zaistnienia wypadku.
W żadnym przypadku nie stwierdzono spożycia alkoholu przez sprawcę.
A skoro dzisiaj słyszymy o „niedowidzącym myśliwym”, spójrzmy również na wiek sprawców:
do 25 lat — 0
25–35 lat — 2
35–50 lat — 6
50–70 lat — 12
powyżej 70 lat — 1
Co więcej, ten jedyny przypadek dotyczący myśliwego powyżej 70. roku życia był zdarzeniem bez skutków.
Czy te 21 przypadków dowodzi, że badania lekarskie są niepotrzebne? Nie.
Czy dowodzi, że wiek, wzrok albo stan zdrowia nigdy nie mogą mieć wpływu na bezpieczeństwo? Również nie.
Ale pokazuje coś, czego w wypowiedzi Aleksandry Leo zabrakło.
Jeżeli chcemy twierdzić, że zagrożeniem jest właśnie „niedowidzący myśliwy”, wypadałoby najpierw wykazać, że stan zdrowia — a szczególnie problemy ze wzrokiem — rzeczywiście występują wśród przyczyn analizowanych wypadków.
Tymczasem w przedstawionej w Sejmie analizie konkretnych, zakończonych spraw stan zdrowia nie był przyczyną żadnego z 21 analizowanych zdarzeń.
Pani Poseł, skąd więc wziął się ten „niedowidzący myśliwy 150 m od domu”?
Z badań?
Z akt wypadków?
Ze statystyk?
Czy po prostu dobrze brzmi w politycznej ripoście?
Jeżeli dysponuje Pani nowszymi, szerszymi i lepszymi danymi — proszę je pokazać.
Porównajmy metodologię, materiał i wnioski. Rozmawiajmy o faktach.
Jeżeli od 2023 roku pojawiły się nowe dane wskazujące, że problemem bezpieczeństwa polskiego łowiectwa są „niedowidzący myśliwi” — proszę je pokazać.
Jeżeli nie, ironiczna uwaga o „niedowidzącym myśliwym” nie jest argumentem opartym na analizie przyczyn wypadków.
Jest sugestią, która ma wywołać określone wrażenie.
Można postulować zmianę Prawa łowieckiego. Można postulować okresowe badania myśliwych. Można nawet uważać, że powinny być obowiązkowe.
Ale jeżeli uzasadnieniem ich wprowadzenia ma być zapobieganie wypadkom, trzeba najpierw wykazać, że proponowane rozwiązanie rzeczywiście oddziałuje na przyczyny tych wypadków.
Bo prawo nie powinno powstawać według zasady:
„mamy rozwiązanie — teraz znajdźmy dla niego problem”.
Powinno być dokładnie odwrotnie.
Najpierw ustalamy problem. Potem jego przyczyny. Analizujemy dane. A dopiero na końcu dobieramy rozwiązanie.
Dlatego, Pani Poseł, pytanie jest naprawdę proste:
Na jakich danych opiera Pani tezę o „niedowidzącym myśliwym”?
Bo my swoje dane pokazaliśmy.
Teraz kolej na Panią.
Od posła na Sejm mamy prawo oczekiwać czegoś więcej niż ironii, chwytliwego porównania i gry na emocjach.
Poseł nie jest komentatorem w mediach społecznościowych. Poseł tworzy prawo.
A prawo — szczególnie to, które ma być uzasadniane bezpieczeństwem obywateli — powinno powstawać na podstawie faktów, danych i analizy rzeczywistych przyczyn problemu, a nie na podstawie sugestii, która dobrze brzmi i wywołuje oczekiwaną reakcję.
Ironia może zdobyć lajki.
Emocjonalne hasło może dobrze wyglądać na grafice.
Ale ani jedno, ani drugie nie zastępuje danych.
I właśnie dlatego od Pani, Pani Poseł, oczekujemy czegoś więcej.