Dorożała chciał „powiększyć” Park Narodowy „Ujście Warty”. Wyszedł z tego pokaz arogancji, manipulacji i pogardy dla ludzi.

To, co wydarzyło się wokół spotkania w Ośrodku Muzealno-Edukacyjnym w Słońsku, pokazuje w pigułce, jak dziś wyglądają „konsultacje” firmowane przez MKiŚ. Miało być merytorycznie. Miała być rozmowa o zasadach współpracy w zakresie gospodarki łowieckiej prowadzonej w otoczeniu Parku, ze szczególnym uwzględnieniem jej wpływu na populacje ptaków chronionych na obszarze Parku Narodowego „Ujście Warty”. Brzmiało poważnie. Brzmiało odpowiedzialnie. Brzmiało dobrze.

Ale tylko na papierze.

Na dzień 5 marca zaplanowano spotkanie w Ornitowie – Ośrodku Muzealno-Edukacyjnym w Słońsku. Następnie, 3 marca, do wszystkich zainteresowanych rozesłano pismo zmieniające termin na 10 marca. Oficjalne uzasadnienie? Planowany przyjazd Mikołaj Dorożały, Podsekretarza Stanu i Głównego Konserwatora Przyrody, którego obecność miała umożliwić omówienie istotnych kwestii związanych z tematyką spotkania.

I co zrobił pan Mikołaj Dorożała?

Nie przyjechał.

Zlekceważył wszystkich zaproszonych: przedstawicieli kół łowieckich graniczących z PNUW, samorządowców, przedstawicieli Starostwa, Urzędu Marszałkowskiego, gmin, a także nas – Związek Zawodowy „Wspólna Sprawa”. Zmieniono termin spotkania specjalnie pod niego, po czym nie raczył się pojawić. Tak właśnie dziś wygląda „dialog” w wykonaniu resortu.

Za to pojawili się inni. Nieprzypadkowo. Na sali byli członkowie PROP, w tym mgr inż. Jacek Engel, oficjalnie przedstawiający się jako mieszkaniec Słońska i przedsiębiorca branży turystycznej, oraz Piotr Chara, fotograf, który – jak sam powiedział – był tam „jako obywatel RP”.

Prasie odmówiono wstępu.

Konkretnie – redakcji „Brać Łowiecka”.

Tak wygląda transparentność?

Tak wyglądają uczciwe konsultacje?

Tak wygląda rozmowa ze stroną społeczną?

Miało być merytorycznie, a urządzono kabaret.

Po wystąpieniu Dyrektora Parku głos oddano Piotrowi Charze, który po raz kolejny zaprezentował swój film – materiał montowany w sposób wyraźnie ukierunkowany na oczernianie myśliwych. Następnie padły stwierdzenia pokazujące brak elementarnej wiedzy o prawie łowieckim. Mówiono między innymi, że myśliwi łamią prawo, płosząc zwierzęta podczas polowania, albo że nie wolno odtwarzać z urządzenia elektronicznego wabienia gęsi. Te twierdzenia zostały stanowczo zdementowane.

W pewnym momencie Piotr Walter, przedstawiciel jednego z kół łowieckich, zadał fundamentalne pytanie Dyrektorowi Parku:

jaki jest cel i status tego spotkania?

Odpowiedź brzmiała:

spotkanie wynika z planu ochrony PNUW.

Tyle że prawdziwy temat był zupełnie inny.

W rzeczywistości chodzi o projekt rozporządzenia GKP Mikołaja Dorożały dotyczący rozszerzenia strefy ochrony zwierzyny łownej o 6 972,29 ha. Innymi słowy: o faktyczne przejęcie ogromnego obszaru, odebranie terenów okolicznym kołom łowieckim i przerzucenie odpowiedzialności na Park, który nie ma do tego realnych zasobów.

Bo jak wygląda stan faktyczny?

Dyrektor Parku miałby dysponować największym obwodem łowieckim, w którym musiałby wykonywać:

☝️odstrzał redukcyjny,

☝️odstrzał sanitarny,

☝️działania przeciwko IGO.

A ilu pracowników z uprawnieniami łowieckimi ma Park?

👉 Trzech.

Jakie jest finansowanie z budżetu państwa na to zadanie?

👉 Żadne. Zero.

To nie jest projekt ochrony przyrody.

To nie jest projekt odpowiedzialnego zarządzania.

To nie jest projekt oparty na nauce.

To jest próba administracyjnego zaboru terenu, politycznej demonstracji siły i pokazania: „to my tu rządzimy”.

Koszty?

Ogromne. Zapłacą za to, okoliczne gminy,

koła łowieckie, które od 1945 roku ponosiły koszty gospodarki łowieckiej na tych terenach, pośrednio także państwo, gdy system zacznie się sypać pod ciężarem własnej fikcji.

Podczas spotkania wybrzmiało to jasno i jednogłośnie:

👉ten projekt uderza w walkę z ASF,

👉ten projekt osłabi działania przeciwko 👉inwazyjnym gatunkom obcym,

👉ten projekt jest organizacyjnie i finansowo oderwany od rzeczywistości.

I nie jesteśmy w tej ocenie osamotnieni.

Przeciwko temu rozporządzeniu są również:

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, Polski Związek Łowiecki, Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Ministerstwo Finansów i Gospodarki.

To mówi wszystko.

Mamy więc do czynienia z dokumentem, który jest jednocześnie:

gniotem finansowym, kompromitacją organizacyjną i potencjalną katastrofą przyrodniczą,

przygotowaną dla zaspokojenia prywatnych interesów i ambicji, bez rzetelnych podstaw naukowych i bez poszanowania realiów terenu.

Na zakończenie spotkania Piotr Walter odczytał list otwarty Wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Bosaka w tej sprawie. Zapewniono nas również, że stenogram ze spotkania trafi do MKiŚ, a wcześniej zostanie udostępniony do wglądu.

Jedno jest pewne:

Mikołaj Dorożała dalej prowadzi politykę quasi-konsultacji, dezinformacji i administracyjnej arogancji.

➡️ Zamiast uczciwej rozmowy – teatr.

➡️ Zamiast dialogu – ustawka.

➡️ Zamiast odpowiedzialności – chaos.

➡️ Zamiast ochrony przyrody – gra interesów.

I właśnie dlatego o tej sprawie trzeba mówić głośno.

Nie pozwolimy wmówić społeczeństwu, że to jest „ochrona przyrody”.

To jest próba przejęcia obszaru, rozwalenia sprawdzonego modelu gospodarowania, osłabienia walki z ASF i IGO oraz przerzucenia kosztów na samorządy i lokalne społeczności.

Dość pogardy dla ludzi z terenu.

Dość fikcyjnych konsultacji.

Dość dezinformacji.

Ujście Warty nie może stać się poligonem politycznych eksperymentów Mikołaja Dorożały.

Dziękujemy Łowczemu KŁ ‘Łyska” Słońsk za zaangażowanie i organizację spotkania przed i po tym kabarecie.

🌿Darzbór🌿