Ponad pół miliona złotych. Strefa VIP. Politycy, zaproszeni goście i zwykli myśliwi gdzieś na dalszym planie.
Tak zapamiętaliśmy Hubertusa Ogólnopolskiego 2025. I trzeba powiedzieć to głośno: najważniejsze święto polskich myśliwych nie może być prywatnym salonem towarzyskim Łowczego Krajowego ani kosztowną imprezą organizowaną za pieniądze członków PZŁ -myśliwych.
Hubertus to: KULTURA. TRADYCJA. DZIEDZICTWO.
To język łowiecki, sygnały, ceremoniał, poczty sztandarowe, muzyka, kynologia, sokolnictwo, historia i pokolenia ludzi, którzy tę tradycję tworzyli i przekazywali dalej.
Dlatego pytamy:
Kto organizuje najważniejsze święto polskiego łowiectwa?
Czy w komitecie organizacyjnym powinny znajdować się osoby, które z łowiectwem, jego kulturą, tradycją i obyczajem mają niewiele albo nic wspólnego?
Czy naprawdę w Polskim Związku Łowieckim brakuje fachowców?
Nie brakuje!
Mamy ludzi, którzy organizowali znakomite wydarzenia łowieckie. Ludzi znających ceremoniał, tradycję i środowisko. Ludzi, którzy wiedzą, czym dla myśliwego jest Hubertus. Dlaczego więc Łowczy Krajowy po nich nie sięga?
HUBERTUS 2025 BYŁ OSTRZEŻENIEM
Najbardziej przykre jest to, że jak zwykle nie zawiedli sami myśliwi. Przyjechali. Były sztandary. Była tradycja. A Łowczy Krajowy? Zamiast być ze środowiskiem i spotkać się z myśliwymi, miał swoich gości i strefę dla wybranych. Tak ma wyglądać święto wszystkich członków PZŁ?
Dzisiaj coraz częściej docierają do nas informacje o poleceniach delegowania pocztów sztandarowych i ludzi z okręgów, aby zapewnić odpowiednią frekwencję. Jeżeli te informacje się potwierdzą, trzeba zapytać wprost: czy na własne święto myśliwych trzeba już ściągać poleceniami służbowymi?
Frekwencji nie buduje się delegowaniem ludzi. Frekwencję buduje się programem, atmosferą, szacunkiem i poczuciem, że jest to NASZE ŚWIĘTO.
Najbardziej niepokojące jest jednak coś jeszcze. Hubertusa Ogólnopolskiego 2026 przygotowuje ten sam zespół. Czyli zamiast wyciągnąć wnioski z ubiegłego roku, mamy ryzyko powtórzenia tych samych błędów – ponownie za pieniądze myśliwych.
Dlatego pytamy Łowczego Krajowego:
– Ile będzie kosztował Hubertus Ogólnopolski 2026?
– Kto konkretnie odpowiada za jego organizację?
– Według jakich kryteriów wybrano te osoby?
– Dlaczego do organizacji najważniejszego święta polskich myśliwych nie wykorzystuje się najlepszych fachowców, których PZŁ ma we własnych szeregach?
– Czy ponownie powstanie strefa dla VIP-ów i wybranych gości?
I wreszcie: CZY HUBERTUS JEST JESZCZE ŚWIĘTEM MYŚLIWYCH, CZY JUŻ TYLKO KOSZTOWNĄ IMPREZĄ WIZERUNKOWĄ WŁADZ PZŁ?
Bo ponad 500 000 złotych to nie są „czyjeś” pieniądze. To pieniądze myśliwych. Każda złotówka wydawana przez PZŁ powinna być wydawana z szacunkiem do ludzi, którzy ją wpłacili.
Myśliwi nie potrzebują kolejnej strefy VIP. Nie potrzebują czerwonych dywanów dla polityków. Nie potrzebują imprezy, na której sami czują się jak statyści potrzebni do zdjęcia i frekwencji.
Potrzebują swojego święta. Święta, na którym Łowczy Krajowy wychodzi do ludzi, rozmawia z nimi i jest jednym z nich – zamiast zamykać się z wybranymi gośćmi. Hubertus Ogólnopolski powinien łączyć środowisko, przypominać o naszej historii i pokazywać społeczeństwu piękno polskiej kultury łowieckiej.
Oddajcie Hubertusa myśliwym. Oddajcie jego organizację ludziom, którzy rozumieją łowiectwo. Oddajcie należne miejsce kulturze, tradycji i dziedzictwu.
Bo Hubertus nie należy do Łowczego Krajowego. Nie należy do polityków. Nie należy do VIP-ów.
HUBERTUS NALEŻY DO MYŚLIWYCH.
I czas, żeby władze Polskiego Związku Łowieckiego wreszcie sobie o tym przypomniały.
Darz Bór!
#Hubertus #HubertusOgólnopolski #PZŁ #PolskiZwiązekŁowiecki #Myśliwi #KulturaŁowiecka #TradycjaŁowiecka #Dziedzictwo #DarzBór #WspólnaSprawa
