Pod koniec roku 2023 kierownictwo w Ministerstwie Klimatu i Środowiska objęły osoby niekryjące niechęci do łowiectwa oraz do myśliwych.
Wszelkie deklaracje między innymi wiceministra Dorożały wskazywały na to, że łowiectwo będzie ograniczane, a być może dojdzie do jego likwidacji. Tego zaczęliśmy się obawiać i ta obawa zjednoczyła nas w sprzeciwie, który zapoczątkował falę protestów myśliwych, z największym protestem myśliwych w historii Polski, który odbył się 6 marca 2024 pod sejmem, w Warszawie.
Kadencja obecnej władzy minęła półmetek i nieuchronnie dobiega końca, na tą chwilę można postawić tezę, że łowiectwo w Polsce wzmocniło się zamiast osłabnąć. Ekipa rządząca Ministerstwem Klimatu i Środowiska nie ograniczyła żadnych uprawnień myśliwym. Wprawdzie usunęła pięć gatunków ptaków z listy gatunków łownych, ale nie była w stanie wpisać ich na listę gatunków chronionych czym doprowadzono jedynie do kompromitującej sytuacji, w której te gatunki są wyjęte spod prawa, czyli de facto ich status ochronny zmalał.
Skoro Minister właściwy do spraw Środowiska reguluje swoimi rozporządzeniami kwestie funkcjonowania łowiectwa w Polsce to należy zadać pytanie: dlaczego pomimo deklaracji niechęci kierownictwa ministerstwa do myśliwych nie zmniejszono przez prawie 3 lata kadencji żadnych uprawnień myśliwych?
Odpowiedź jest prosta, czym innym jest „papka medialna” oraz populizm, którymi karmi się wyborców a czym innym są realne potrzeby państwa czy samorządów.
I tu dochodzimy do sedna tematu, praca grupy 130 000 osób, które w ogromnej większości wykonują zadania na zlecenie państwa pro bono publico jest niezwykle cenna i w zasadzie niezastąpiona.
Szacowanie szkód łowieckich.
Myśliwi zajmują się szacowaniem szkód spowodowanych przez zwierzęta gatunków łownych w uprawach rolnych. Jest to praca wykonywana przez tysiące myśliwych, w całym kraju, mająca na celu pokrycie strat poniesionych przez rolników w uprawach. Gdyby miały wykonywać tą czynność jakiekolwiek osoby czy instytucje odpłatnie na zlecenie państwa to koszt samej czynności szacowania szkód wycenia się na kwotę 1 400 000 000 złotych (jeden miliard czterysta milionów złotych) rocznie przy założeniu zatrudnienia do tego celu dwóch osób na etacie w każdym powiecie wg szacunków z roku 2022.
Wypłaty odszkodowań dla rolników.
To myśliwi ze swoich składek na koła łowieckie (nie mylić ze składkami na PZŁ) oraz z przychodów za tusze upolowanej zwierzyny płacą rolnikom odszkodowania. Państwo nie ponosi żadnego kosztu z tym związanego w obwodach dzierżawionych przez koła łowieckie, które stanowią zdecydowaną większość obwodów w kraju. Kwota wypłacanych odszkodowań waha się od 60 – 100 milionów złotych rocznie. Dodatkowo myśliwi pilnują upraw i prowadzą odstrzały, dzięki którym kwoty odszkodowań trzymane są w pewnych ryzach. Gdyby nie polowania i realizacja planów łowieckich skala szkód wzrosłaby rokrocznie wykładniczo.
Odstrzały IGO.
Myśliwi w ostatnich latach co roku odstrzeliwują o 100% większą liczbę szopów praczy. W sezonie 2022/2023 byłą to liczba około 3500 osobników, w sezonie 2023/2024 było to ponad 7000 osobników a w sezonie 2024/2025 było to 14 000 osobników. Wykonane pro bono. Niestety nie ma oficjalnych danych do porównania odstrzału i eliminacji szopów w parkach narodowych, wiadomo jedynie, że tam jest to robione odpłatnie, czasem za znaczne kwoty niestety bez realnej redukcji tego gatunku.
Nawet Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska (podległe Ministerstwu Klimatu i Środowiska) ustalając tzw. plany zadań ochronnych dla obszarów Natura 2000 zalecają całoroczny odstrzał ssaków z grupy IGO w celu całkowitej ich eliminacji! Do tego zalecają współpracę z Polskim Związkiem Łowieckim… Zwróćmy uwagę na to, że przeciwnicy łowiectwa zalecają współpracę z myśliwymi. Takie są fakty i takie są efekty pożytecznej działalności myśliwych na rzecz czynnej ochrony polskiej przyrody.
Zagospodarowanie obwodów i inne prace.
Nie sposób nie zauważyć prac związanych z zagospodarowaniem obwodów łowieckich takich jak zakładanie pasów zaporowych, uprawa poletek łowieckich, zakładanie śródpolnych remiz, sadów, budowa poideł, ustawianie koszy lęgowych, dokarmianie zwierząt w okresie zimowym i wiele innych prac związanych z szeroko rozumianą poprawą warunków bytowania zwierzyny. To wszystko pro bono.
Warto zadać pytanie: jakie inne grupy społeczne w Polsce wykonują tyle prac nie pobierając z tego tytułu wynagrodzenia? Może są takie? Pytanie zostawmy otwarte.
Wygląda na to, że gdy obecna ekipa rządząca Ministerstwem Klimatu i Środowiska poznała już realia łowiectwa od środka, zrozumiała, że nie ma alternatywy dla tych wszystkich „darmowych” z punktu widzenia państwa korzyści. Być może dlatego właśnie nie doszło do odebrania jakichkolwiek uprawnień myśliwym pomimo wielu medialnie głośnych prób, które okazały się być jedynie nieudolnymi i niemerytorycznymi działaniami jak choćby projekt zmuszenia myśliwych do lekarskich badań okresowych przy jednoczesnym braku takiego obowiązku dla strzelców sportowych czy kolekcjonerów.
Nie wszystko jest pro bono.
Odstrzały redukcyjne w parkach narodowych czy też odstrzały prowadzone w miastach na zlecenia samorządów nie są prowadzone pro bono, ponieważ wykonują je odpowiednio pracownicy parków narodowych lub służb miejskich w ramach swoich obowiązków (opłacani z podatków płaconych też przez przeciwników polowań) czy też wynajęte prywatne firmy na zlecenie miast czy gmin.
Wyprzedzając krytykę odnośnie pobierania przez myśliwych pieniędzy np. za odstrzały sanitarne warto przypomnieć, że odstrzały sanitarne nie są polowaniem w rozumieniu Prawa Łowieckiego, lecz są obowiązkiem wynikającym z przepisów dotyczących zwalczania chorób zakaźnych. Z tego samego powodu nie ma zakazu uczestniczenia osób niepełnoletnich podczas ich wykonywania.
Kolejnym przykładem działalności, która nie jest darmowa ma być powstanie grup interwencyjnych w skład, których wejdą między innymi myśliwi mający za zadanie płoszenie problematycznych niedźwiedzi, wilków i żubrów. Mają być zatrudnieni przez MKiŚ.
Podsumowanie.
Pozytywna rola myśliwych została zauważona również w kwestii obrony cywilnej i obrony ludności poprzez dopisanie naszej formacji do listy podmiotów OC i OL.
Trudno byłoby dzisiaj wyobrazić np. likwidację strzelnic myśliwskich, które są dodatkową bazą szkoleniową dla wojska i innych służb, a które powstały z myśliwskich składek.
Z powodu wymienionych przykładów przyszłość łowiectwa wcale nie jest przekreślona jak to niektórzy chcieliby widzieć a niechęć do myślistwa w wielu kręgach wynika z braku znajomości tematu, opiera się na emocjach niepopartych wiedzą czego najlepszym przykładem jest zmiana nastawienia obecnego kierownictwa Ministerstwo Klimatu i Środowiska po zapoznaniu się z tym czym się zarządza, zajęło to trochę czasu, ale efekt jest widoczny.
Polski Związek Łowiecki
Naczelna Rada Łowiecka
