MYŚLIWY MUSI ZDAĆ EGZAMIN. POSEŁ NIE. I CZASEM TO WIDAĆ. 😉

„Myśliwi zawsze mówią, że to nie oni, tylko kłusownicy. A skąd kłusownicy mają pozwolenia na broń?” Takie pytanie padło z konta posłanki Anny Marii Żukowskiej.

Problem w tym, że kłusownik wcale nie musi mieć pozwolenia na broń. Nie musi nawet używać broni palnej. Kłusować można przy użyciu wnyków, sideł czy innych niedozwolonych metod.

I odwrotnie – osoba posiadająca legalnie broń również może dopuścić się kłusownictwa. Jeżeli złamie prawo, odpowiada za konkretny czyn.

Pozwolenie na broń i kłusownictwo to po prostu dwie różne kwestie.

I na tym można byłoby zakończyć, gdyby chodziło o przypadkowy komentarz w internecie. Ale nie chodzi.

Anna Maria Żukowska :
jest posłanką na Sejm RP,
jest prawniczką z wykształcenia,
jest przewodniczącą Klubu Parlamentarnego Lewicy,
jest również zastępczynią przewodniczącego sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.

Czyli nie tylko głosuje nad ustawami. Zajmuje jedno z ważniejszych stanowisk w klubie parlamentarnym i uczestniczy w pracach komisji zajmującej się prawem, wymiarem sprawiedliwości i prawami człowieka.

A skoro rozmawiamy o wymaganiach, zróbmy małe porównanie.

Żeby zostać myśliwym, nie wystarczy kupić zielonego kapelusza i strzelby. Trzeba:
odbyć staż,
ukończyć szkolenie,
zdać egzamin sprawdzający wiedzę m.in. z przepisów, zasad wykonywania polowania, bezpieczeństwa i znajomości zwierzyny.

A żeby otrzymać pozwolenie na broń, trzeba dodatkowo spełnić wymagania określone prawem, w tym przejść badania lekarskie i psychologiczne. Dopiero później można legalnie posiadać broń i wykonywać polowanie.

A teraz druga strona.

Poseł tworzy prawo. Może głosować nad przepisami dotyczącymi broni. Może decydować o obowiązkach nakładanych na myśliwych. Może popierać kolejne badania, ograniczenia, zakazy i nakazy. Może współdecydować o regulacjach dotyczących dziedzin, z których wcześniej nie musi zdawać żadnego egzaminu.

I tutaj nasuwa się dość przewrotna myśl.

Skoro od myśliwego wymagamy stażu, szkolenia, egzaminu oraz badań, bo powierzamy mu odpowiedzialność związaną z posiadaniem broni… …to może od człowieka, któremu powierzamy stanowienie prawa dla całego państwa, również wypadałoby wymagać sprawdzenia podstawowych kompetencji?

Oczywiście Konstytucja żadnego „egzaminu na posła” nie przewiduje. Potraktujmy to więc jako eksperyment myślowy.

Test podstawowych kompetencji dla kandydatów do parlamentu:
podstawy Konstytucji,
podstawy procesu legislacyjnego,
umiejętność czytania ustaw,
rozróżnianie podstawowych pojęć prawnych.

W końcu, skoro wymagamy odpowiedniej wiedzy od ludzi, którzy mają wykonywać polowanie, może odrobina wiedzy nie zaszkodzi również ludziom, którzy mają stanowić prawo dla milionów obywateli.

Bez obaw. Nie postulujemy jeszcze badań okresowych co pięć lat. 😉

Na początek wystarczyłoby jedno pytanie practical: „Czy kłusownik musi posiadać pozwolenie na broń?”

Myśliwy, zanim otrzyma broń, musi udowodnić, że posiada odpowiednią wiedzę i spełnia określone wymagania. Musi również przejść badania lekarskie i psychologiczne. W końcu – jak słyszymy w debacie o myśliwych – odpowiedzialność wymaga odpowiednich standardów.

Poseł, zanim zacznie tworzyć przepisy dotyczące tego samego myśliwego, żadnego egzaminu z materii, którą zamierza regulować, zdawać nie musi.

Ciekawe proporcje.

Szczególnie gdy mówimy o prawniczce i wiceprzewodniczącej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, a później czytamy: „A skąd kłusownicy mają pozwolenia na broń?”

Pani Poseł, może więc zanim zaczniemy dokładać kolejne egzaminy, badania i wymagania innym… najpierw porozmawiajmy o wymaganiach wobec tych, którzy te wymagania ustanawiają.

Najpierw wiedza. Potem ustawa.

Darzbór!