Panie Adamie Wajrak — emocje nie mogą zastępować faktów

Przeczytaliśmy Pański wpis o dzikach, ASF i myśliwych. Problem w tym, że obok opinii i emocjonalnych ocen pojawiają się w nim twierdzenia przedstawiane czytelnikom jako fakty. A część z nich wymaga sprostowania albo przynajmniej bardzo poważnego doprecyzowania.

Dlatego zamiast kolejnej wojny na emocje mamy do Pana kilka konkretnych pytań.

1. Skąd pochodzi informacja, że obecnie w Polsce żyje „około 60 tys. dzików”?

Prosimy wskazać źródło, metodologię oraz datę danych. Czy jest to oficjalna ogólnopolska inwentaryzacja? Kto ją przeprowadził? Jaką metodą?

Jeżeli tak stanowczo przedstawia Pan opinii publicznej liczbę dzików w Polsce, czytelnik ma prawo wiedzieć, na jakich danych została ona oparta.

2. Na jakiej podstawie twierdzi Pan, że redukcja dzików wynika z „czystej zachłanności”?

Czy uważa Pan, że decyzje administracji weterynaryjnej, działania związane ze zwalczaniem ASF oraz odstrzał sanitarny są podejmowane dlatego, że myśliwi są „zachłanni”?

Czy naprawdę chce Pan powiedzieć rolnikom i hodowcom trzody chlewnej, których gospodarstwa są zagrożone konsekwencjami ASF, że problem sprowadza się do „Excela” wielkich hodowli?

3. Dlaczego pisząc o tym, że ASF nie jest groźny dla człowieka, pomija Pan gospodarcze i społeczne konsekwencje tej choroby?

Tak — ASF nie jest zoonozą. Ale czy z tego wynika, że choroba jest niegroźna?

Co z likwidacją stad? Co z ograniczeniami przemieszczania świń? Co ze strefami restrykcji? Co ze stratami hodowców? Co z handlem i eksportem? Co z kosztami ponoszonymi przez państwo?

Według aktualnych danych Głównego Inspektoratu Weterynarii ASF nadal występuje w Polsce — w 2026 roku odnotowywane są zarówno ogniska u świń, jak i liczne przypadki u dzików.

4. Pisze Pan, że „mięso zarażonych świń wciąż nadaje się do spożycia”. Czy nie uważa Pan, że takie zdanie bez wyjaśnienia zasad nadzoru weterynaryjnego może wprowadzać odbiorców w błąd?

To, że ASF nie stanowi zagrożenia dla zdrowia człowieka, nie oznacza przecież, że mięso ze zwierzęcia zakażonego ASF może sobie swobodnie trafić do legalnego obrotu jak zwykły produkt spożywczy.

5. Pisze Pan: „budżet wypłaca myśliwemu do spółki z kołem łowieckim 650 złotych”. Dlaczego nie informuje Pan czytelników, że przepisy się zmieniły?

Od 18 marca 2026 r. obowiązuje nowe rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Ryczałt za dzika pozyskanego w ramach odstrzału sanitarnego wynosi obecnie 350 zł, a nie 650 zł.

Co więcej, myśliwy nie otrzymuje całych 350 zł. Zgodnie z rozporządzeniem:

40% — 140 zł — przypada myśliwemu wykonującemu odstrzał,
60% — 210 zł — PZŁ, dzierżawcy albo zarządcy obwodu.

Kwoty 650 i 300 zł rzeczywiście funkcjonowały we wcześniejszych przepisach dotyczących odstrzału sanitarnego. Przedstawianie ich dzisiaj bez informacji o zmianie prawa tworzy fałszywy obraz obecnego systemu.

6. Skoro pisze Pan o „zachłanności”, czy policzył Pan rzeczywiste koszty ponoszone przez myśliwego?

Paliwo.
Samochód.
Broń i amunicja.
Optyka i wyposażenie.
Wielogodzinne oczekiwanie.
Transport tuszy.
Procedury weterynaryjne.
Czas.

Czy 140 zł, które zgodnie z obecnymi przepisami przypada myśliwemu za wykonanie odstrzału sanitarnego, naprawdę jest dowodem owej „zachłanności”?

7. Czy przed publikacją tak poważnych oskarżeń rozmawiał Pan z lekarzami weterynarii, epidemiologami ASF, rolnikami i hodowcami trzody chlewnej?

Czy wysłuchał Pan ludzi, którzy ponoszą realne konsekwencje wystąpienia choroby?

Czy może kolejny raz wygodniej było zbudować prostą opowieść: biedny dzik — zły przemysł — zachłanny myśliwy?

8. I najważniejsze: jaki jest Pański własny, konkretny program zwalczania ASF?

Nie felieton. Nie emocje. Nie hasła.

Program.

Jak ograniczyć rezerwuar wirusa w populacji dzika?
Jak zabezpieczyć hodowle?
Jak ograniczyć rozprzestrzenianie wirusa?
Jak postępować z padłymi dzikami?
Jak chronić rolników przed stratami?
Kto ma wykonywać działania w terenie?
Kto ma ponosić ich koszty?

Bardzo łatwo napisać, że winny jest „wielki biznes”, a myśliwi zabijają dziki dla pieniędzy.

Znacznie trudniej wziąć odpowiedzialność za własne słowa i zaproponować rozwiązanie, które zadziała poza ekranem komputera.

Dlatego, Panie Adamie, prosimy o odpowiedzi na powyższe pytania oraz o wskazanie źródeł danych, którymi posłużył się Pan w swoim wpisie.

Bo w debacie o ASF można mieć różne poglądy.

Nie powinno się natomiast budować opinii publicznej na nieaktualnych danych, uproszczeniach i sugestii, że ludzie wykonujący działania związane ze zwalczaniem choroby robią to z „czystej zachłanności”.

Myśliwi nie stworzyli ASF.

Myśliwi nie wydają decyzji o odstrzale sanitarnym.

Myśliwi są natomiast jedną z grup, które od lat wykonują w terenie zadania związane z ograniczaniem skutków tej choroby.

I za to należy im się przynajmniej uczciwość w przedstawianiu faktów.

Gazeta, w której Pan publikuje podlega prawu prasowemu i czytelnik ma Prawo oczekiwać rzetelnych informacji od Gazety Wyborczej też