Tak – to dziś jeden z kluczowych tematów dla przyszłości łowiectwa w Polsce.
Bo niezależnie od sporów ideologicznych, każde środowisko które się starzeje i nie przyciąga młodych ludzi, zaczyna tracić wpływ społeczny, kompetencje terenowe i ciągłość pokoleniową.
O stażystach wiemy już prawie wszystko, bo każdy z nas zaczynał tak samo.
A dokładnie wiemy:
– co ich przyciąga,
– co ich łączy,
– do czego dążą.
Temat szeroko znany w naszym środowisku.
Ale dzisiaj chciałbym zająć się czymś naprawdę serio.
Co zrobić, również prawnie, aby następowała większa „automatyzacja” członkostwa w kole łowieckim? Ostatnio usłyszałem nawet pomysł skrócenia stażu do 6 miesięcy, no bo po co dłużej?
Część kół boi się ludzi aktywnych i nowoczesnych. Brzmi brutalnie, ale czasem tak właśnie jest.
Młody kandydat:
– zna social media,
– zna nowe technologie,
– używa termowizji,
– interesuje się biologią populacji,
– zadaje pytania,
– chce transparentności.
A to potrafi burzyć „święty spokój” w strukturach działających od lat po staremu. Coraz częściej obserwujemy, iż kandydaci na myśliwych to młodzi ludzie miasta o zamiłowaniach przyrodniczych nigdy wcześniej nie związanych ze środowiskiem wiejskim, rolnym a tym bardziej leśnym?
Presja społeczna i medialna też zrobiła swoje.
Koła łowieckie stały się ostrożniejsze, bo:
– boją się prowokacji,
– nagrań w internecie,
– konfliktów medialnych,
– osób przypadkowych traktujących łowiectwo „eventowo”.
Jednocześnie młodzi myśliwi są dziś często bardziej świadomi i bardziej etyczni niż wielu osobom się wydaje.
Efekt uboczny?
Cierpią normalni młodzi pasjonaci.
Paradoks polega na tym, że system często odrzuca ludzi, których najbardziej potrzebuje.
Bo właśnie młodzi często mają:
– czas,
– energię,
– kompetencje technologiczne,
– chęć pracy terenowej,
– umiejętność komunikacji społecznej.
A jednocześnie średnia wieku w wielu kołach stale rośnie.
Środowisko narzeka na brak młodych, ale jednocześnie bywa bardzo trudne dla wejścia nowych ludzi.
Największy problem?
Brak systemu mentorskiego.
W dobrze działającym modelu powinno być:
– jasne kryterium przyjęcia,
– opiekun dla młodego,
– ścieżka rozwoju,
– realna edukacja terenowa,
– kultura współpracy.
A w wielu miejscach nadal działa bardziej:
„zobaczymy, czy się nadaje”.
Co możemy zrobić? Konkretne propozycje.
Obniżenie bariery wejścia
Dla młodego człowieka koszty są ogromne:
– broń,
– sejf,
– optyka,
– samochód,
– składki,
– sprzęt,
– kurs.
Dlatego warto rozważyć:
– dofinansowania dla młodych – program PZŁ
– niższe składki startowe,
– preferencje dla aktywnych terenowo.
Bo dziś często pasja przegrywa z ekonomią.
Potrzebna jest również częściowa zmiana pokoleniowa.
I tego raczej nie da się uniknąć.
W części kół problemem nie są przepisy, tylko:
– mentalność,
– przywiązanie do hierarchii,
– brak otwartości na zmiany.
Tam gdzie pojawiają się:
– młodsi myśliwi, zarząd KŁ
– nowoczesne zarządzanie,
– otwartość komunikacyjna,
– partnerskie podejście,
tam zwykle zaczynają pojawiać się także młodzi kandydaci.
Bo młode pokolenie nie odrzuca samej idei łowiectwa.
Ono często odrzuca sposób, w jaki część środowiska nadal funkcjonuje.
Zapraszam kolegów, szczególnie członków zarządów kół łowieckich, do dyskusji pod postem.
Zapraszam wszystkich, którym zależy na naszych tradycjach łowieckich, naszej pasji i na tym, aby wiedza naszych ojców była przekazywana pokoleniowo.
Bez tego przegramy z ideologią zielonej propagandy i bambinizmu.
Darzbór 🌿
