Pani Poseł Urszula Pasławska i część Prezydium Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa najwyraźniej nie wyobrażają sobie, że to właśnie myśliwi od lat realnie reagują tam, gdzie państwo zawodzi i decyzje polityczne
Gdy trzeba mówić o bezpieczeństwie mieszkańców Bieszczad, o dzikach wchodzących do miast czy o problemowych niedźwiedziach – pojawia się dystans, polityczne kalkulacje i opowieści o tym, czego „nie wolno”.
Ale gdy przychodzi kryzys – kto jest pierwszy w terenie?
❗ Przypomnijmy fakty:
➡️ Po tragicznym zdarzeniu w Olszanicy w 2014 r. to myśliwi z psami weszli w teren, gdy potrzebne były konkretne działania.
➡️ To myśliwi w Bieszczadach od lat monitorują obecność niedźwiedzi i zbierają dane terenowe.
➡️ To przedstawiciele środowiska łowieckiego uczestniczą w działaniach dotyczących bezpieczeństwa i zarządzania konfliktem człowiek–duży drapieżnik.
➡️ Od dwóch lat słyszymy o monitoringu, edukacji i działaniach systemowych – tymczasem mieszkańcy nadal pytają: gdzie są efekty, skoro środki publiczne miały być wydawane na konkretne rozwiązania?
I jeszcze jedno. PSL przez lata budowało swoją pozycję na środowiskach rolników, mieszkańców terenów wiejskich, leśników i myśliwych. Dziś coraz więcej osób zadaje pytanie: czy ktoś jeszcze pamięta o tych ludziach, PSL z pewnością nie.
Niedotrzymane deklaracje składane myśliwym, brak realnych działań legislacyjnych i kolejne komisje sejmowe, podczas których częściej słyszymy polityczne narracje niż konkretne rozwiązania, powodują utratę zaufania.
❓Dlaczego od miesięcy słyszymy zapowiedzi, a nie widzimy efektów?
❓Dlaczego marginalizuje się ludzi, którzy realnie pracują w terenie?
❓Dlaczego bezpieczeństwo mieszkańców przegrywa z polityczną poprawnością?
Pani Poseł – wyborcy pamiętają obietnice. I będą rozliczać nie emocje, lecz konkretne działania, skuteczność i odwagę polityczną.
Mieszkańcy Bieszczad, rolnicy, leśnicy i myśliwi zasługują na prawdę, bezpieczeństwo i szacunek – nie na polityczny teatr.
