Najpierw słyszymy:
– „PZŁ nie pokazuje finansów.”
– „Nie znamy raportów.”
– „Nie wiemy, na co wydawane są pieniądze.”
A chwilę później Michał Suchora już wie:
– „Miliony złotych z budżetu Polskiego Związku Łowieckiego idą na tani PR i propagandę”.
Mało tego – wie nawet, że są to pieniądze „zarobione na śmierci polskich zwierząt”.
To jak w końcu jest? Nie wiecie, skąd PZŁ ma pieniądze i na co je wydaje, czy jednak wiecie wszystko?
Fakty o budżecie i kampanii
O planowanej kampanii wizerunkowej PZŁ wiadomo – pojawiała się kwota około 1,2 mln zł. Tego nie zamierzamy ukrywać ani udawać, że tematu nie było.
Ale czym innym jest planowany budżet kampanii, a czym innym opowieść o „milionach zarobionych na śmierci polskich zwierząt”. Bo tutaj komuś chyba pomyliły się podstawowe pojęcia:
1. Gospodarkę łowiecką w dzierżawionych obwodach prowadzą koła łowieckie. To one realizują plany, ponoszą koszty gospodarki, płacą czynsze dzierżawne, zabezpieczają uprawy i wypłacają odszkodowania za szkody.
2. Budżet Zarządu Głównego PZŁ to nie jest worek, do którego każde koło wrzuca pieniądze ze sprzedaży każdej tuszy pozyskanej zwierzyny.
Panie Suchora – teraz bardziej osobiście
Część postów rzeczywiście jest kierowana bezpośrednio do Pana. Tylko nie dlatego, że PZŁ uruchomił przeciwko Panu jakąś „kampanię”. Powód jest znacznie prostszy:
– Publikuje Pan kolejne twierdzenia dotyczące łowiectwa, które myśliwi sprawdzają, konfrontują z przepisami, dokumentami i faktami, a następnie publicznie prostują.
– Potrafi Pan również udzielać rolnikom rad, co powinni siać, a czego nie – choć to oni prowadzą swoje gospodarstwa, ponoszą koszty i ryzyko swojej działalności.
Trudno więc oczekiwać, że ludzie, których działalność Pan regularnie komentuje i ocenia, będą siedzieli cicho.
Kim są ludzie, którzy Panu odpowiadają?
Wielu myśliwych prowadzi prywatne konta, publikuje we własnym imieniu, poświęca na to własny czas i nie otrzymuje od PZŁ ani złotówki za napisanie posta.
Robią to z własnej inicjatywy. Robią to, ponieważ znają łowiectwo nie tylko z internetowych grafik i politycznych postulatów. I robią to w poczuciu obowiązku, kiedy widzą, że o ich środowisku rozpowszechniane są informacje wymagające sprostowania.
Dlatego proszę nie przypisywać każdej krytycznej odpowiedzi do rzekomych „milionów PZŁ na propagandę”. To bardzo wygodne, bo pozwala ominąć treść tych odpowiedzi – zamiast zmierzyć się z argumentem, można zasugerować, że ktoś dostał za niego pieniądze.
Nie, Panie Suchora. Część ludzi odpowiada Panu całkowicie za darmo:
– Na własnych kontach.
– We własnym imieniu.
– Za własne pieniądze.
– We własnym czasie.
A im częściej będzie Pan dawał ku temu powody, tym więcej takich odpowiedzi zapewne Pan przeczyta. I tej pozycji naprawdę nie znajdzie Pan w budżecie PZŁ.
