LEWICOWY AKTYWIZM ZAMIAST FAKTÓW I ODPOWIEDZIALNOŚCI

Na profilu „Nasze lasy, wody, Polska” na X ukazał się wpis, w którym czytamy m.in.:

„myśliwi i leśnicy afiszują się w mediach z bronią palną”
„wróg wszczyna działania hybrydowe”
„eskaluje się podziały”

Brzmi poważnie. Tyle że zamiast merytorycznej rozmowy o skutkach proponowanych zmian prawa, po raz kolejny próbuje się przedstawić myśliwych i leśników jako zagrożenie dla społeczeństwa.

Nie ma tu żadnej „radykalizacji języka” ani tym bardziej „działań hybrydowych”.

Jest sprzeciw ludzi, którzy od pokoleń pracują w lesie, na roli i w łowiectwie, wobec inicjatyw przedstawianych jako wielka rewolucja bezpieczeństwa, choć w znacznej części powtarzają one przepisy, które już istnieją.

⚖️ FAKTY SĄ PROSTE

➡️ Noszenie broni w stanie po użyciu alkoholu już dziś jest wykroczeniem zagrożonym aresztem albo grzywną.
Podstawa prawna: art. 51 ust. 2 pkt 4 ustawy z dnia 21 maja 1999 r. o broni i amunicji.
Przepis wprost stanowi, że tej karze podlega osoba, która „nosi broń, znajdując się w stanie po użyciu alkoholu”, środka odurzającego, substancji psychotropowej albo środka zastępczego.

➡️ Strzelanie do zwierzyny w odległości mniejszej niż 150 metrów od zabudowań mieszkalnych także jest już zakazane.
Podstawa prawna: art. 51 pkt 13 ustawy z dnia 13 października 1995 r. – Prawo łowieckie.
Przepis zabrania strzelania do zwierzyny w odległości mniejszej niż 500 metrów od miejsca zebrań publicznych w czasie ich trwania oraz w odległości mniejszej niż 150 metrów od zabudowań mieszkalnych.

➡️ Także pomysł wprowadzenia obowiązkowych okresowych badań myśliwych nie pojawił się dzisiaj.
W styczniu 2025 r. Sejm odrzucił w pierwszym czytaniu projekt z druku nr 867, przewidujący okresowe badania lekarskie i psychologiczne osób posiadających broń do celów łowieckich.
Później pojawił się kolejny projekt – druk nr 1931 – przewidujący badania co 5 lat dla osób do 70. roku życia oraz co 2 lata po ukończeniu 70 lat. Ten projekt został skierowany do dalszych prac w Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych.

Jedynym nowym rozwiązaniem pozostaje zakaz polowań komercyjnych, ale o jego konsekwencjach można rozmawiać, ale uczciwie i merytorycznie.

‼️ 700 METRÓW – KTO ZAPŁACI ZA KONSEKWENCJE ?
Podniesienie granicy prowadzenia polowania aż do 700 metrów od najbliższego domu wyłączy ogromne obszary spod realnej możliwości skutecznej redukcji zwierzyny.
Koła łowieckie nie będą mogły ograniczać szkód w uprawach, a rolnik z roszczeniem trafi do gminy. Koszty zostaną więc przerzucone na lokalne budżety i mieszkańców, czyli podatników.
To nie jest poprawa bezpieczeństwa, lecz destrukcyjna zmiana uderzająca w rolnictwo, samorządy i wszystkich obywateli.

📌 NIE WOLNO WMAWIAĆ SPOŁECZEŃSTWU, ŻE POLSKA NIE MA PRZEPISÓW BEZPIECZEŃSTWA
Nie wolno wmawiać społeczeństwu, że Polska nie ma przepisów bezpieczeństwa i że wszystko wymaga natychmiastowej „rewolucji”.
To właśnie lewicowe inicjatywy próbują rozmontować porządek prawny, który od lat funkcjonuje w Polsce i wyznacza zasady odpowiedzialnej gospodarki łowieckiej.
Podobne mechanizmy, mnożenie ograniczeń, marginalizowanie ludzi pracujących w terenie i budowanie emocjonalnych kampanii, obserwowaliśmy już we Francji i w Niemczech. Dziś tę samą logikę próbuje się przenieść do Polski.

❗ ROLNICY, MYŚLIWI I LEŚNICY NIE SĄ ŚRODOWISKAMI DESTRUKCJI ANI EKSTREMIZMU
To grupy zawodowe o tradycjach całych pokoleń, przywiązane do rodziny, odpowiedzialności za ziemię, las, zwierzynę i otaczającą przyrodę.
Tym bardziej osobliwie brzmią oskarżenia o „działania hybrydowe” kierowane właśnie pod adresem tych środowisk.
To przecież radykalne grupy aktywistyczne są w ostatnich latach znane z organizowania akcji polegających na blokowaniu dróg i mostów, przyklejaniu się do jezdni, zakłócaniu wydarzeń publicznych czy oblewaniu pomników. Część tych działań prowadziła do interwencji Policji, mandatów i kierowania wniosków o ukaranie do sądów.

Można nazywać takie działania „obywatelskim oporem”, można przedstawiać je jako formę protestu. Ale trudno jednocześnie piętnować myśliwych, leśników i rolników za sam fakt zdecydowanego sprzeciwu wobec zmian prawa, podczas gdy radykalne formy ulicznego aktywizmu mają być przedstawiane jako normalne narzędzie nacisku na państwo i społeczeństwo.

Tymczasem część lewicowego aktywizmu kojarzy się z blokowaniem dróg, zakłócaniem pracy rolników, akcjami pod szyldem ekologii oraz próbami wymuszania zmian prawa presją i emocjami, zamiast merytoryczną debatą.

➡️ KTO WIĘC NAPRAWDĘ ESKALUJE NAPIĘCIA?
Ludzie, którzy pracują na roli, w lesie i odpowiadają za gospodarkę zwierzyną, czy środowiska próbujące sparaliżować ich pracę i rozmontować obowiązujące zasady?

Darzbór🌿
Kancelaria Prezydenta RP
Marcin Możdżonek
Lasy Państwowe
Polski Związek Łowiecki