700 metrów od zabudowań? A może po prostu więcej bezpieczeństwa?

Jeden z postulatów Zielonych na reformę łowiectwa to „Zwiększenie odległość wykonywania polowania od zabudowań do 700 metrów.”
Brzmi rozsądnie. Tylko czy rzeczywiście rozwiązuje problem?

Jeśli celem jest poprawa bezpieczeństwa, to warto zadać sobie pytanie co jest skuteczniejsze:
przesunięcie myśliwego o kolejne kilkaset metrów, czy lepsze rozpoznanie celu przed oddaniem strzału?

Obecnie przepisy wymagają od myśliwego polującego w nocy:
✔ znajomości terenu,
✔ znajomości lokalizacji dróg i zabudowań,
✔ zachowania szczególnej ostrożności,
✔ osobistego rozpoznania celu,
✔ osobistego rozpoznania terenu na linii strzału.

A gdyby iść krok dalej?
Wprowadzić obowiązek posiadania termowizyjnego lub noktowizyjnego urządzenia obserwacyjnego w czasie wykonywania nocnego polowania.
Nie po to aby ułatwiać polowanie, ale po to aby zwiększać bezpieczeństwo.
Termowizja pozwala wykryć człowieka, rowerzystę, spacerowicza czy zwierzę znacznie wcześniej i skuteczniej niż ludzkie oko. Pozwala również dokładniej rozpoznać teren przed oddaniem strzału.
Jeżeli naprawdę chcemy rozmawiać o bezpieczeństwie, rozmawiajmy o rozwiązaniach, które ograniczają ryzyko pomyłki.
Bo bezpieczeństwo buduje się przede wszystkim wiedzą, odpowiedzialnością
i technologią. Nie tylko kolejnymi zakazami.

Pytanie więc brzmi:
Czy celem jest rzeczywista poprawa bezpieczeństwa?
Czy może tworzenie kolejnych ograniczeń, które dobrze wyglądają w mediach, ale niewiele zmieniają w praktyce?