🎯 „BŁYSKAWICZNA PRYWATYZACJA NA TUSZACH ZWIERZĄT?”. WIĘKSZEJ BZDURY NIE USŁYSZYCIE NIGDZIE. ODPOWIADAMY NA KOLEJNY MIT AKTYWISTÓW!

W dyskusji o łowiectwie przeciwnicy myśliwych chętnie sięgają po emocjonalny slogan: „Zwierzyna w lesie jest własnością Skarbu Państwa, a po zastrzeleniu następuje jej natychmiastowa prywatyzacja przez koła łowieckie, które na tym zarabiają!”

To ulubiona półprawda aktywistów. Czas sprowadzić te hasełka na ziemię i pokazać, jak wygląda rzeczywisty bilans finansowy.
1️⃣ Fakt. Zwierzyna należy do Skarbu Państwa. To prawda. Do momentu pozyskania zwierzyna żyjąca w stanie wolnym jest majątkiem ogólnonarodowym.
2️⃣ Fakt. Po upolowaniu tusza staje się własnością Koła Łowieckiego. Prawda. Ale pieniądze za nią NIE trafia do prywatnej kieszeni myśliwego! Pieniądze ze sprzedaży mięsa zasilają budżet Koła Łowieckiego.
3️⃣ Fakt. Sprzedaż tusz pokrywa zaledwie część wydatków, jakie wynikają z nałożenia przez państwo zadań na środowisko łowieckie.

Gdzie trafiają pieniądze ze sprzedaży tusz?
Zamiast trafiać do czyichś kieszeni, każda złotówka ze sprzedaży zwierzyny trafia do budżetu koła łowieckiego na realizację twardych obowiązków ustawowych, które Państwo Polskie ceduje na myśliwych:
➡️ Wypłata odszkodowań rolnikom. Koła łowieckie wypłacają rolnikom ponad 120 mln zł rocznie za szkody w uprawach – bez ani jednej złotówki wsparcia z budżetu państwa.
➡️ Prewencja i ochrona pól. Zakup pastuchów elektrycznych, akumulatorów i setki tysięcy godzin nocnych dyżurów i patroli na zasiewach pochłaniają kolejne setki milionów złotych rocznie.
➡️ Ochrona bioróżnorodności. Kształtowanie środowiska, poprawa warunków bytowania zwierzyny, redukcja inwazyjnych gatunków obcych czy walka z kłusownictwem.
➡️ Zapewnienie bezpieczeństwa epizootycznego. Wykonywanie odstrzałów sanitarnych i walka z rozprzestrzenianiem się groźnych chorób (np. ASF) jest rekompensowana tylko w NIEWIELKIEJ części myśliwym.

Przychody ze sprzedaży tusz są tak niskie w stosunku do skali zadań, że myśliwi każdego roku dopłacają do tego systemu z własnych, prywatnych kieszeni (ze składek członkowskich, wpisowego i pracy społecznej).

Mówienie, że to myśliwi uwłaszczają się na zwierzynie to absurd. W rzeczywistości jest to przeniesienie gigantycznych kosztów Państwa właśnie na myśliwych. Gdyby nie koła łowieckie i myśliwi, wszystkie te zadania – od odszkodowań po prewencję i ochronę przyrody – musieliby sfinansować wszyscy polscy podatnicy. A mówimy o kwocie ponad kilku miliarda złotych rocznie!

Zamiast powielać mity o „darmowym mięsie”, warto zadać proste pytanie: Czy krytycy łowiectwa są gotowi wyciągnąć te miliardy z własnych kieszeni, gdyby myśliwi przestali wykonywać obowiązki nałożone przez państwo?

Udostępnij dalej – niech fakty wygrają z populizmem! ✊

Darzbór!