🧮 MATEMATYCZNA HALUCYNACJA PROFESORA ELŻANOWSKIEGO.

Wczoraj pokazaliśmy, że prof. Andrzej Elżanowski zmanipulował dane w TVP Info. Dziś prześledźmy jego „tok rozumowania” i czystą matematykę, bo to, co przedstawił jako „dowód naukowy”, jest podręcznikową kompromitacją.

Profesor wziął dwie zupełnie niezależne liczby i połączył je zwykłym dzieleniem, aby dopasować wynik do swojej z góry przyjętej, antyłowieckiej tezy. Zobaczcie, jak wygląda ta manipulacja krok po kroku:

1️⃣ BŁĄD PIERWSZY. Manipulacja danymi z Nowej Zelandii
Profesor ogłosił, że zagraniczne badania dowodzą masowych tragedii wśród myśliwych. Prawda? W Nowej Zelandii nie ma badań wyodrębniających myśliwych rekreacyjnych! Badania dotyczą ogółu środowisk wiejskich, rolników i farmerów. Oficjalne raporty rządowe (Suicide Mortality Review Committee) podają, że kategoria łącząca policję, armię i zawodowych łowców to zaledwie… 2% wszystkich badanych przypadków. Profesor celowo postawił znak równości między ciężką sytuacją nowozelandzkich rolników a polskimi myśliwymi.

2️⃣ BŁĄD DRUGI. Kujawsko-pomorska halucynacja
Szczytem manipulacji była jednak próba przeniesienia tego na nasz grunt. Profesor wziął ogólną liczbę tragicznych odebrań sobie życia w województwie kujawsko-pomorskim (podaną przez Collegium Biomedicum w Toruniu) i zestawił ją z liczbą myśliwych w regionie. Obwieścił, że z jego proporcji wyszedł przerażający wskaźnik: ponad 80 takich zdarzeń na 100 tysięcy mieszkańców!

📊 POLICZMY TO! OTO ABSURD TEJ MATEMATYKI

W województwie kujawsko-pomorskim żyje blisko 2 miliony mieszkańców.
Jeżeli zastosujemy oficjalny wskaźnik profesora (ponad 80 na 100 tysięcy mieszkańców), to prosta matematyka pokazuje, że w tym jednym województwie powinno dojść do blisko 1600 takich tragedii wśród samych myśliwych!

To jest całkowita niedorzeczność! Taka liczba oznaczałaby statystyczny armagedon, który po prostu nie istnieje. Dlaczego profesorowi wyszedł tak absurdalny wynik?
Ponieważ polskie służby (Policja, medycyna) nigdy nie odnotowują w swoich statystykach, czy osoba, która targnęła się na własne życie, była myśliwym, wędkarzem czy grała w szachy. Nie ma takich rejestrów! Profesor po prostu bezczelnie uznał, że ogólne ludzkie dramaty w regionie można bezkarnie przypisać myśliwym, żeby wyszła mu odpowiednio wysoka i straszna liczba.

Wyciąganie tak daleko idących, stygmatyzujących wniosków na podstawie losowego dzielenia dwóch niezwiązanych ze sobą statystyk to ostateczny upadek autorytetu naukowego. Zamiast rzetelnej debaty, otrzymaliśmy w telewizji zwykłe konfabulacje.