Zieloni ogłosili kolejny sukces: „Koniec dyskryminacji wegetarian i wegan w polskich szkołach”. Brzmi poważnie. Dyskryminacja. Krzywda. Nierówność. A skoro jest dyskryminacja, trzeba z nią walczyć. Tylko zatrzymajmy się na chwilę i sprawdźmy, gdzie właściwie znajduje się ten straszliwy problem.
Jaś lubi schabowego. Zosia jest weganką, bo tak zdecydowali jej rodzice. Jaś dostaje schabowego. Zosia dostaje pełnowartościowy posiłek roślinny. Oboje mają wybór. Oboje jedzą zgodnie ze swoim sposobem żywienia. Nikogo nie dyskryminujemy. Proste? Najwyraźniej nie.
📌 Od 1 września w szkolnych i przedszkolnych stołówkach mają obowiązywać nowe zasady żywienia. W jadłospisie pojawia się obowiązkowy posiłek oparty na nasionach roślin strączkowych, a w uzasadnieniu zmian pojawia się również koncepcja tzw. diety planetarnej. Zieloni idą jeszcze dalej i piszą: „Szkoła […] powinna również uczyć nawyków, które zostają z nami na całe życie”.
I właśnie w tym momencie kończy się rozmowa o zwykłym obiedzie. Bo nie chodzi już wyłącznie o to, żeby Zosia, która nie je mięsa, mogła dostać posiłek odpowiadający jej diecie. Chodzi o kształtowanie nawyków wszystkich dzieci.
I tu pojawia się Jaś. Jaś ma kilka lat. Nie prowadzi sporów o ślad węglowy hodowli bydła. Nie czytał opracowań o diecie planetarnej. Nie głosował na Zielonych. Jego rodzice również nie zdecydowali, że będzie wegetarianinem.
⚠️ Ale w określonym dniu Jaś nie dostanie schabowego. Nie dlatego, że jest na niego uczulony. Nie dlatego, że lekarz zabronił mu jeść mięso. Nie dlatego, że tak zdecydowali jego rodzice. Dlatego, że ktoś inny uznał, jakie nawyki powinny zostać z Jasiem „na całe życie”.
I jeszcze jedno. Starsi czytelnicy mogą w tym miejscu doznać lekkiego déjà vu. Kiedyś w szkolnych stołówkach też były dni bez mięsa. Bywał piątek. Czasami trafiał się również poniedziałek. Były pierogi, naleśniki, kluski, placki ziemniaczane, fasola czy jajko z ziemniakami. Dzieci jadły. Świat się kręcił. Planeta jakoś dawała sobie radę.
Nie było tylko „diety planetarnej”, walki z dyskryminacją i polityków ogłaszających historyczne zwycięstwo nad kotletem. Nikt nie potrzebował specjalnej ideologii, żeby ugotować dzieciom pierogi. Dzisiaj ten sam talerz trzeba najwyraźniej opakować w wielkie słowa: klimat, planeta, dyskryminacja, prawa zwierząt, kształtowanie nawyków na całe życie.
I tak zwyczajny szkolny obiad urósł do rangi politycznego sukcesu. Pierogi zostały te same. Zmieniła się propaganda wokół talerza.
Ale jest jeszcze jedna różnica. Kiedyś Jaś dostawał w piątek pierogi, bo taki był jadłospis. W poniedziałek mógł dostać schabowego. Nikt nie próbował mu tłumaczyć, że właśnie uczestniczy w ratowaniu planety ani że przy okazji szkoła kształtuje jego nawyki zgodnie z określoną wizją świata.
Dzisiaj Zieloni ogłaszają: „Koniec dyskryminacji wegetarian i wegan”. Tylko gdzie właściwie była ta dyskryminacja? Jeżeli Zosia nie je mięsa, dajmy Zosi posiłek roślinny. Problem rozwiązany. Nie trzeba do tego zmieniać nawyków Jasia.
🔎 I właśnie tutaj pojawia się kolejny UROJONY PROBLEM. Najpierw potrzebujemy problemu. Potem nazywamy go „dyskryminacją”.Następnie własne rozwiązanie przedstawiamy jako moralną konieczność. A na końcu mniejszość zaczyna decydować za większość, której nawet nie zapytano o zdanie.
I tu właśnie widać pewien stan umysłu. Nie przeszkadza nam, że ktoś jest wegetarianinem. Nie przeszkadza nam, że ktoś jest weganinem. Nie przeszkadza nam, że rodzice chcą wychowywać własne dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami. To ich wybór. Problem zaczyna się wtedy, gdy własny wybór przestaje wystarczać i pojawia się potrzeba decydowania za innych.
⚖️ Chcecie naprawdę skończyć z dyskryminacją? Dajcie wybór. Zosia chce posiłek roślinny? Niech go dostanie. Jaś chce schabowego? Niech dostanie schabowego. Bo wolność wyboru nie polega na tym, że Zosia wreszcie może wybrać, więc Jaś już nie może.
TWARZE LEWACTWA Nie zawsze są twarzami konkretnych ludzi. Czasami to po prostu stan umysłu, w którym nawet zwykłe pierogi trzeba najpierw zamienić w problem polityczny, żeby potem móc bohatersko go rozwiązać.
Darzbór 🌿
