W debacie publicznej o łowiectwie jak bumerang wraca jedna cyfra: 120 milionów złotych. Tyle wynosi roczna wartość odszkodowań wypłacanych bezpośrednio rolnikom przez koła łowieckie.
Czy to jednak pełen obraz? Zdecydowanie nie.
Jako Związek Zawodowy Wspólna Sprawa opracowaliśmy kompleksowy raport ekonomiczny, który ujawnia rzeczywistą wartość pracy, sprzętu i zasobów angażowanych przez myśliwych w ochronę polskich upraw rolnych.
Wyniki raportu są jednoznaczne – wypłacane odszkodowania to zaledwie wierzchołek góry lodowej.
Kluczowe liczby z raportu:
➡️ 2,22 mld zł rocznie – tyle wynosi łączna roczna wartość finansowa działań związanych z ograniczaniem szkód łowieckich w Polsce.
➡️ 120 mln zł (zaledwie 5,4%) – to bezpośrednia wartość wypłaconych odszkodowań za zniszczone uprawy i plony.
➡️ 384 mln zł rocznie – tyle kosztuje sama prewencja w terenie (dyżury na zasiewach, zakup i montaż grodzeń, pastuchów elektrycznych oraz szacowanie szkód) zanim jeszcze dojdzie do wypłaty jakichkolwiek rekompensat.
➡️ 1,716 mld zł rocznie – to wycena pracy i przejazdów związanych z polowaniami, które utrzymują populację zwierzyny na poziomie bezpiecznym dla rolnictwa i miast.
➡️ 4,136 mld zł – tyle wynoszą minimalne prywatne nakłady jednorazowe, które myśliwi ponoszą z własnych kieszeni (zakup broni, optyki, termowizji, samochodów, szaf S1 i kursów), aby w ogóle być gotowymi do wykonywania tych zadań!
Co z tego wynika?
1️⃣ Praca bezpłatna dla podatnika. Gigantyczna kwota 2,22 mld zł nie pochodzi z budżetu państwa ani z podatków. To wycena ogromnego wysiłku społecznego, czasu wolnego oraz prywatnego sprzętu ludzi, którzy codziennie chronią polską wieś.
2️⃣ Prewencja jest kluczem. Gdyby nie nocne dyżury na zasiewach (314,4 mln zł) i grodzenie pól (49 mln zł), kwota odszkodowań dla rolników nie wynosiłaby 120 mln zł, lecz praktycznie sparaliżowałaby polskie rolnictwo.
3️⃣ Prywatny kapitał w służbie publicznej. Myśliwi zainwestowali ponad 4,14 mld zł własnych oszczędności w sprzęt i uprawnienia, pełniąc rolę bezpłatnego zarządcy populacji zwierzyny.
Zanim ktoś po raz kolejny zaproponuje zlikwidowanie lub sparaliżowanie obecnego modelu łowiectwa, powinien odpowiedzieć na jedno pytanie: z których podatków państwo wyciągnie ponad 2 miliardy złotych rocznie, by zastąpić darmową pracę myśliwych? Skąd weźmie ponad 4 miliardy zł na przygotowanie do pełnienia tych funkcji oraz skąd weźmie kolejne miliardy rocznie na uposażenia ewentualnych pracowników, którzy mieliby zastąpić myśliwych?
Obrona łowiectwa i polskiej wsi wymaga faktów, a nie ideologii. Udostępniajcie dalej ✊
Darzbór!
