Kto próbuje skłócić rolników z myśliwymi?

„W Polsce polują głównie zamożne elity. Wielu rolników zwyczajnie się ich boi.” Tak twierdzi lider Zielonych. To ciekawe. Bo gdy w nocy dziki wchodzą w kukurydzę, rolnik nie dzwoni do „elit”. Dzwoni do myśliwego. Gdy trzeba oszacować szkody, nie przyjeżdża polityk z Warszawy. Przyjeżdża myśliwy. Gdy ASF niszczy hodowle świń, nie walczą z nim aktywiści z mediów społecznościowych. W teren wychodzą myśliwi, weterynarze i rolnicy.

Od lat rolnicy i myśliwi współpracują, bo mają wspólny interes. Rolnik chce chronić swoje plony. Myśliwy chce ograniczać szkody i utrzymywać zwierzynę na poziomie akceptowalnym dla środowiska, rolnictwa i bezpieczeństwa ludzi. To nie jest układ idealny. Ale działa dlatego, że obie strony rozmawiają ze sobą każdego dnia.

Dlatego trudno oprzeć się wrażeniu, że obecna narracja nie jest próbą rozwiązania problemów. To próba stworzenia konfliktu. Rolnik przeciw myśliwemu. Wieś przeciw łowiectwu. Emocje zamiast współpracy.

A przecież gdy przyjdzie wypłacić odszkodowania za szkody, walczyć z ASF albo ograniczać liczbę dzików przy zabudowaniach, polityczne hasła nie wyjdą w pole. Ktoś będzie musiał zrobić to naprawdę. I wtedy okaże się, że ci “straszni myśliwi” to często ci sami ludzie, którzy od lat pomagają rolnikom chronić ich pracę.

Puenta
Jeżeli ktoś chce zmieniać łowiectwo, ma do tego prawo. Ale niech robi to uczciwie. Bez opowiadania rolnikom, że mają bać się ludzi, z którymi od lat współpracują. Bo prawdziwe problemy wsi rozwiązuje się dialogiem i współpracą. Nie skłócaniem ludzi dla politycznych punktów.

Głos myśliwych musi być słyszany – pomóż go wzmocnić. Dołącz do ZZWS ➡️ https://wspolnasprawa.org.pl/deklaracja-przystapienia/