⚖️ Ograniczyć łowiectwo łatwo. Kto zapłaci za skutki?
Inicjatywa „Uwaga! Polowanie”, współtworzona przez środowiska związane z Partią Zieloni, w tym Michała Suchorę, przedstawiana jest jako projekt dotyczący bezpieczeństwa. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć: jej skutki wykraczają daleko poza rejestr polowań czy zmianę odległości od zabudowań.
Projekt zakłada również m.in. zakazy polowań nocnych, naganki, nęcenia, polowań z pojazdów i polowań komercyjnych oraz istotne ograniczenia w podejmowaniu redukcji zwierząt.
Autorzy deklarują, że nie chodzi o całkowity zakaz łowiectwa. Pytanie brzmi jednak: czy suma tych ograniczeń nie doprowadzi w praktyce do sparaliżowania gospodarki łowieckiej tam, gdzie jest ona najbardziej potrzebna?
🌾 Rolnicy zapłacą pierwsi
Rolnik nie potrzebuje ideologicznej debaty, gdy dziki niszczą kukurydzę, jelenie uszkadzają uprawy, a zwierzyna płowa zjada młode nasadzenia. Potrzebuje szybkiej, skutecznej i dostępnej w terenie reakcji.
Jeżeli ograniczymy realną możliwość regulowania populacji zwierzyny, ktoś musi przejąć to zadanie. Kto? Państwowa służba? Samorządowa spółka? Zewnętrzne firmy działające na zlecenie?
❓ I najważniejsze: kto za to zapłaci?
Dziś znaczna część pracy w łowisku jest wykonywana lokalnie — przez ludzi, którzy znają teren, pola, szkody i rytm życia zwierzyny. Zastąpienie tego systemu biurokracją oraz odpłatnymi zleceniami może oznaczać wolniejszą reakcję, większe koszty i kolejne faktury. Ostatecznie zapłaci rolnik albo podatnik.
Rolnicy powinni więc zadać proste pytanie: kto przyjedzie do szkody, kto ją ograniczy, kto ją oszacuje i kto wypłaci odszkodowanie, gdy obecny model zostanie osłabiony?
🇵🇱 Rolnictwo nie może zostać samotne
Nie chodzi o straszenie, że Unia Europejska „likwiduje rolnictwo”. To nieprawda. Dopłaty i instrumenty wsparcia nadal są elementem projektowanej Wspólnej Polityki Rolnej po 2027 r.
Ale trzeba uczciwie mówić o ryzyku. Trwają negocjacje o nowym budżecie, zasadach finansowania i warunkach wsparcia. Rolnicy w całej Europie obawiają się mniejszej stabilności finansowej, rosnących wymogów oraz nierównej konkurencji ze strony żywności importowanej z państw, w których nie obowiązują takie same standardy produkcji.
Polska nie może jednocześnie podnosić kosztów własnej produkcji, ograniczać narzędzi ochrony pól przed zwierzyną i otwierać się na tańszy import. To nie jest polityka bezpieczeństwa żywnościowego. To ryzyko uzależnienia od zewnętrznych dostawców.
🌲 Leśnictwo też potrzebuje rozsądku
Podobny mechanizm dotyczy Lasów Państwowych. Las nie jest ani fabryką drewna, ani muzeum, którego nie wolno dotknąć. Jest dobrem wspólnym, które wymaga fachowej, długofalowej gospodarki.
Dyskusja o lasach społecznych, ograniczeniach pozyskania drewna czy metodach odnowienia lasu jest potrzebna. Nie może jednak prowadzić do odbierania decyzji ludziom, którzy odpowiadają za stan lasów, ich odnowienie, ochronę przed szkodami i bezpieczeństwo przeciwpożarowe.
Jeżeli kolejne zakazy będą wprowadzane bez rzetelnej oceny ich skutków dla gospodarki leśnej, lokalnych zakładów usługowych i przemysłu drzewnego, zapłacą za to pracownicy, samorządy oraz zwykli odbiorcy drewna.
🔎 Pytania, na które trzeba odpowiedzieć
• Jaki jest rzeczywisty cel tej akcji: poprawa konkretnych zasad bezpieczeństwa czy trwałe ograniczenie łowiectwa w Polsce?
• Kto przejmie regulację populacji zwierzyny i ograniczanie szkód rolniczych, jeśli lokalne koła zostaną pozbawione narzędzi do skutecznego działania?
• Czy powstanie państwowa lub prywatna służba wykonująca odpłatnie zadania, które dziś realizowane są lokalnie?
• Kto będzie zarabiał na nowych zleceniach, odłowach, redukcjach i obsłudze administracyjnej — oraz kto poniesie ich koszt?
• Czy rolnik, leśnik i mieszkaniec wsi zostaną wreszcie zaproszeni do tej debaty jako partnerzy, a nie przedstawiani jako przeszkoda w realizacji miejskiej wizji przyrody?
Bezpieczeństwo wymaga dobrego prawa. Ale dobre prawo musi odpowiadać nie tylko na pytanie, czego zakazać. Musi przede wszystkim odpowiedzieć: kto wykona konieczną pracę, za jakie pieniądze i z jaką odpowiedzialnością.
⚠️ Bo jeżeli tego zabraknie, stracą rolnicy, leśnicy i podatnicy. A zyskają ci, którzy potrafią zamienić realne problemy w polityczne hasła i kosztowne zlecenia.
📣 Apelujemy do wszystkich ludzi dobrej woli – myśliwych, rolników i leśników – aby trzeźwo spojrzeli na sytuację.
Nie dajmy się podzielić ani zastąpić debatą opartą na hasłach, które pomijają realia polskiej wsi, lasu i gospodarki. To czas na współpracę oraz silny głos ludzi, którzy na co dzień odpowiadają za pola, lasy i bezpieczeństwo.
Wspierajcie Związek Zawodowy „Wspólna Sprawa”. Razem możemy skutecznie bronić łowiectwa, rolnictwa i leśnictwa przed decyzjami podejmowanymi bez udziału ludzi terenu.
Darzbór 🌿
Kancelaria Prezydenta RP
NSZZ Rolników Indywidualnych “Solidarność”
Instytut Gospodarki Rolnej
Tygodnik Poradnik Rolniczy
Ministerstwo Klimatu i Środowiska
Krzysztof Bosak
Lasy Państwowe
Polski Związek Łowiecki
Marcin Możdżonek
