PANIE MAŚLAK, PAN MA KOLEGĘ MYŚLIWEGO?

„Ponad 22 lata temu jeden z myśliwych zrobił sondę”. Podobno wyniki były „zatrważające”. Podobno na zdecydowanej większości polowań zbiorowych pito alkohol. Podobno na blisko 1/4 polowań była to „stała praktyka”.

Mocne. Tylko że na poparcie tych bardzo konkretnych twierdzeń dostajemy… opowieść o znajomym myśliwym.

Zapytam przewrotnie: Pan naprawdę ma tylu znajomych myśliwych, czy pojawiają się głównie wtedy, gdy trzeba uzasadnić kolejną tezę o myśliwych?

Panie Maślak, skoro publicznie powołuje się Pan na tę sondę, proszę ją pokazać.

Kto ją przeprowadził? Ile osób wzięło w niej udział? Jak dobrano respondentów? Jak brzmiały pytania? Co właściwie oznaczało „picie alkoholu przed lub w trakcie polowania”? Jaka była metodologia? Gdzie opublikowano wyniki?

Bo na razie wygląda to niezwykle wygodnie: anonimowy autor, niewidoczna ankieta, nieznana metodologia, ale bardzo konkretne i oczywiście „zatrważające” wnioski.

To nie jest drobiazg. To jest pytanie o rzetelność informacji, którą podaje Pan swoim odbiorcom.

A skoro taki sposób argumentowania uznajemy za wystarczający, możemy zastosować dokładnie ten sam standard do szeroko rozumianego aktywizmu ekologicznego. Nie musimy nawet szukać anonimowego znajomego sprzed 22 lat.

W 2001 roku opisywano przypadek warszawskiej Arkadii. Stowarzyszenie Przyjazne Miasto zablokowało decyzję o warunkach zabudowy, a sprawa trafiła do NSA. Po negocjacjach z inwestorem zawarto porozumienie. Inwestor przekazał stowarzyszeniu 2 mln zł darowizny, a tego samego dnia stowarzyszenie wycofało skargę z NSA. Dodatkowo otrzymało 200 tys. zł za koncepcję zagospodarowania zieleni. Media opisywały również inne przypadki protestów, blokowania inwestycji, negocjacji oraz przepływów pieniędzy.

To może pójdźmy metodą Roberta Maślaka. „Wyniki są zatrważające”.

Może należałoby więc przygotować ustawę ograniczającą działalność organizacji, które blokują inwestycje, a następnie otrzymują od inwestorów pieniądze lub odpłatne zlecenia? Może wyposażyć państwo w dodatkowe narzędzia kontroli takich organizacji? Może dokładnie sprawdzać ich finansowanie, powiązania i wszystkie przypadki wycofywania protestów po zawarciu porozumienia finansowego?

Nie? Dlaczego? Przecież właśnie pokazaliśmy konkretne przypadki. A gdyby było ich za mało, zawsze możemy powiedzieć, że znamy kogoś, kto ponad 22 lata temu zrobił ankietę.

I wtedy też możemy zbudować odpowiednio mocną narrację: protest → blokada inwestycji → negocjacje → pieniądze → wycofanie protestu. „Wyniki są zatrważające”.

Czy mamy więc do czynienia z ochroną środowiska, czy z mechanizmem, w którym ekologiczny protest staje się narzędziem nacisku, a jego zakończenie ma swoją cenę?

A może pójdźmy jeszcze dalej. Czy to już „ekoterroryzm ukierunkowany na zysk”?

Mocne określenie? Oczywiście. Uogólniające? Jak najbardziej. Krzywdzące dla tysięcy ludzi uczciwie działających na rzecz ochrony przyrody? Bez wątpienia.

Tylko czym różniłaby się taka metoda budowania narracji od Pańskiej?

Kilka przypadków. Odpowiednio dobrane przykłady. Mocne słowo. Uogólnienie na całe środowisko. A następnie żądanie zmiany prawa.
Nie podoba się taka metoda? Nam również.

Dlatego, Panie Maślak, jeżeli chce Pan budować narrację na „zatrważających wynikach”, najpierw proszę pokazać wyniki. Ankietę. Pytania. Próbę. Metodologię. Źródło.

Bo inaczej nie rozmawiamy o faktach. Rozmawiamy o tym, jak za pomocą nieweryfikowalnej historii stworzyć odbiorcy odpowiednio „zatrważający” obraz rzeczywistości. A jak widać na przykładzie „ekoterroryzmu ukierunkowanego na zysk” – tą metodą można udowodnić niemal wszystko.

Najpierw dowody. Potem „zatrważające” wnioski.