Zapowiedzi inicjatorów akcji obywatelskiej „Uwaga Polowanie” miały przedstawiać szeroki, ogólnopolski ruch społeczny, docierający do mieszkańców każdego zakątka kraju. Twierdzono, że zbieranie podpisów odbywa się elastycznie i blisko ludzi – także w mniejszych miejscowościach oraz na wsiach, których temat gospodarki rolnej i łowieckiej oraz bezpieczeństwa dotyczy w pierwszej kolejności.
Rzeczywistość zweryfikowała te obietnice. Analiza oficjalnej listy stałych oraz czasowych punktów zbiórki podpisów odsłania zupełnie inny obraz tej inicjatywy:
– zbiórka odbywa się w zaledwie 16 miastach w całej Polsce,
– absolutnym centrum akcji jest Warszawa, w której zorganizowano aż 29 punkty zbiórkowe.
– pozostałe miejsca to wyłącznie duże aglomeracje: Kraków (7 punktów), Trójmiasto (10 punktów), Szczecin (5), Częstochowa (4), Katowice (4), Wrocław (3), Lublin (3), Poznań, Łódź, Bydgoszcz, Toruń, Włocławek i Jelenia Góra,
– BRAK JAKIEGOKOLWIEK punktu w gminach wiejskich czy miasteczkach powiatowych.
Punkty zbiórkowe usytuowano w WIELKOMIEJSKICH kawiarniach, modnych lokalach wegańskich, biurach poselskich czy teatrach w samych centrach metropolii. Na próżno szukać choćby jednego stoiska na terenach wiejskich, gdzie rolnictwo, przyroda i łowiectwo stanowią codzienną część życia lokalnych społeczności.
Wnioski są jednoznaczne: losy mieszkańców wsi i małych miasteczek próbuje się meblować z poziomu warszawskich i krakowskich kawiarni. Osoby żyjące w największych aglomeracjach, nieposiadające na co dzień styczności z realiami wiejskiego życia, rolnictwa, gospodarki Łowieckiej i leśnej, decydują o kształcie prawa odnoszącego się do terenów, na których nie mieszkają i z którymi nie mają nic wspólnego.
