
W Białowieski Park Narodowy , w samym Parku Pałacowym, doszło do masowego śnięcia ryb. I co słyszymy? Że winna jest zima, lód, śnieg i natura. Tyle że właśnie po to istnieje dyrekcja parku, by takie zagrożenia przewidywać i im zapobiegać. ![]()
Mówimy o Białowieskim Parku Narodowym – jednej z najbardziej rozpoznawalnych i prestiżowych instytucji ochrony przyrody w Polsce. O miejscu, które powinno być wzorem troski, wiedzy i odpowiedzialności. Jeśli właśnie tam dochodzi do sytuacji, w której ryby masowo duszą się pod lodem, to nie jest to powód do chłodnego komunikatu. To powód do bardzo poważnych pytań. ![]()
Bo nie oszukujmy się – przyducha zimowa nie jest zjawiskiem tajemniczym ani nieznanym. Od lat wiadomo, że istnieją sposoby ograniczania tego ryzyka: przeręble, zabezpieczanie ich przed ponownym zamarzaniem, napowietrzanie, stały monitoring warunków tlenowych, szybka reakcja. To nie są wiedza tajemna ani metody z kosmosu. To są podstawy odpowiedzialnego dbania o zbiornik wodny zimą. ![]()
![]()
Dlatego tłumaczenie wszystkiego „siłami natury” brzmi dziś po prostu niewiarygodnie. Park narodowy ma być przykładem, a nie miejscem, gdzie bezczynność ubiera się w język ochrony przyrody. Bierna ochrona nie może oznaczać biernego patrzenia, jak zwierzęta giną, choć można było temu przeciwdziałać.
To właśnie parki narodowe powinny pokazywać Polsce, jak łączyć ochronę przyrody z odpowiedzialnym zarządzaniem. Powinny edukować, wyznaczać standardy i świecić przykładem. Tymczasem tutaj opinia publiczna zobaczyła coś dokładnie odwrotnego – bezradność, spóźnioną reakcję i próbę przerzucenia całej odpowiedzialności na pogodę. ![]()
Nie, to nie wystarczy.
Nie wystarczy opisać problem po fakcie.
Nie wystarczy powiedzieć, że „tak bywa”.
Nie po to utrzymujemy instytucje tej rangi, by ograniczały się do roli obserwatora cudzej śmierci.
Dziś potrzebne są konkretne odpowiedzi:
czy zagrożenie było monitorowane,
czy podjęto działania zapobiegawcze,
dlaczego nie zastosowano metod ograniczających ryzyko przyduchy,
i kto weźmie odpowiedzialność za to, że ryby padły w miejscu, które miało być symbolem ochrony przyrody. ![]()
Bo jeśli nawet „perła polskich parków narodowych” nie potrafi zadbać o zwierzęta w swoich własnych stawach, to jaki sygnał wysyła wszystkim innym?
Park narodowy ma dawać przykład. A nie uczyć, jak wygląda kosztowna i wstydliwa bierność. ![]()
Pytanie gdzie sa naukowcy z Instytut Biologii Ssaków PAN – Mammal Research Institute PAS , ktorzy zawsze tak chętnie zabierają głos?
