ASF – czyli problem nierozwiązany

Afrykański pomór świń (ASF) to wysoce zaraźliwa choroba, która charakteryzuje się wysoką śmiertelnością zakażonych zwierząt (świń oraz dzików), jednocześnie nie stanowiąc zagrożenia dla zdrowia ludzi. Między innymi z tego względu działania podejmowane w Polsce nie doprowadziły do zwalczenia tej choroby tak, jak to miało miejsce w przypadku np. wścieklizny czy gruźlicy, których występowanie w środowisku zostało zredukowane do niskiego poziomu. Niestety, na ASF nie ma szczepionki.

Myśliwi są bardzo ważną grupą, która od samego początku została zaangażowana w pomoc państwu w zwalczaniu ASF. W tym celu zniesiono okresy ochronne dla loch i warchlaków, umożliwiono polowanie z użyciem termo- i noktowizji, wprowadzono odstrzały sanitarne oraz bioasekurację, zaczęto szkolić psy do poszukiwania padłych dzików, a kraj podzielono na obszary ASF. Obszary objęte ograniczeniami posiadają restrykcje, które mają na celu ograniczenie rozprzestrzeniania się wirusa poprzez mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego (zarówno od świń, jak i od dzików). Wpływają one bezpośrednio na hodowlę trzody chlewnej oraz na łowiectwo w zakresie pozyskania i postępowania z tuszami, a także organizacji samych polowań.

Odstrzały sanitarne

Zwracam uwagę, że odstrzał sanitarny nie jest polowaniem w rozumieniu przepisów oraz ma inny cel niż gospodarka łowiecka. W odróżnieniu od odstrzału planowego, który jest prawem dzierżawcy lub zarządcy obwodu do wykonywania polowania, odstrzał sanitarny jest obowiązkiem. Nie każdy myśliwy to rozumie i nie ma się co dziwić, ponieważ jesteśmy przyzwyczajeni do racjonalnego gospodarowania populacjami zwierząt w obwodach łowieckich. Tymczasem celem odstrzałów sanitarnych jest w zasadzie depopulacja danego gatunku na danym terenie w celu zwalczenia choroby zakaźnej i uniemożliwienia jej rozprzestrzeniania się.

Z punktu widzenia zwalczania chorób nie powinno być w tym temacie żadnych ograniczeń, jednak odstrzał sanitarny odbywa się w oparciu o szczegółowe warunki wykonywania polowania oraz ustawę Prawo łowieckie, które ograniczają miejsca jego wykonywania. Jest to jedna z praktycznych przyczyn niepowodzenia w zwalczaniu ASF. Skoro nie można redukować liczby dzików w rezerwatach przyrody (bez ustaleń z RDOŚ), na gruntach wyłączonych z obwodów łowieckich czy na terenach zabudowanych, to siłą rzeczy powstają tam ostoje, w których zwierzęta te przebywają poza wszelką kontrolą. Świetnym przykładem są aglomeracje miejskie, w których dziki buszują po osiedlach, a odpowiedzialne za ten stan samorządy niewiele z tym robią – co nie polepsza sytuacji epidemiologicznej. Stosowane w miastach odłownie nie są wystarczająco efektywne i są drogie, a złapane w nie dziki również podlegają uśmierceniu, dlatego ich stawianie dla wielu lokalnych władz nie jest „politycznie poprawne” ze względu na brak poparcia opinii publicznej.

Do tej pory odstrzały sanitarne niejako zachęcały do strzelania loch, ponieważ kwota ekwiwalentu pieniężnego wypłacanego myśliwemu za lochę była znacznie wyższa niż za pozostałe dziki. W marcu tego roku sytuacja uległa zmianie. Po wejściu w życie ustawy o zdrowiu zwierząt oraz rozporządzeń do tej ustawy, ujednolicono kwotę za wszystkie dziki do 350 złotych. Zmieniono również proporcję wypłaty ekwiwalentu: myśliwy otrzymuje 40% kwoty (wcześniej 80%), natomiast koła łowieckie (lub inni dzierżawcy/zarządcy) otrzymują 60% (zamiast 20%), co pozwoli im zrekompensować koszty obsługi chłodni i pokryć częściowo inne potrzeby. Zmiana ta została przyjęta pozytywnie w środowisku myśliwych, choćby dlatego, że odebrała naszym przeciwnikom argument o „zarabianiu na strzelaniu prośnych loch”. Należy nadmienić, że myśliwi nie są inicjatorami przepisów dotyczących zwalczania chorób zakaźnych – odpowiada za to resort rolnictwa. Nie zmienia to jednak faktu, że to myśliwi zostali wskazani jako wykonawcy, a zadania te zostały nam narzucone przez ustawodawcę. Dopuszczenie używania tłumików (nie mylić z urządzeniami modulującymi dźwięk) przy odstrzale sanitarnym było podyktowane założeniem cichej i efektywnej redukcji jak największej liczby osobników. Co istotne, w przypadku odstrzału sanitarnego nie obowiązuje zakaz udziału osób niepełnoletnich.

Strefy ASF

Nie będę opisywał szczegółowych zasad panujących w poszczególnych strefach, na które podzielono kraj – skupię się na najważniejszych cechach mających wpływ na sytuację. Strefa biała, czyli tzw. obszar wolny od ograniczeń, charakteryzuje się tym, że nie stwierdzono tam ASF, ale jednocześnie należy zwrócić uwagę na fakt, że nie bada się tam odstrzelonych dzików. Na dobrą sprawę może być więc tak, że lokalnie wirus już występuje, a państwo o tym nie wie (lub wiedzieć nie chce), ponieważ jest to na rękę władzom oraz hodowcom trzody chlewnej.

Praktyka myśliwska pokazuje, jak problematyczny jest podział na strefy prowadzony według granic administracyjnych gmin, a nie granic obwodów łowieckich. Istnieją obwody, na terenie których występują dwie lub trzy strefy, a w każdej z nich obowiązują inne zasady postępowania z tuszami. O liczbie problemów, jakie generują takie sytuacje, można by długo pisać.

W ostatnim czasie głośno jest o strefie różowej (obszar objęty ograniczeniami II stopnia) i wprowadzonym tam zakazie polowań w okolicy Piotrkowa Trybunalskiego. Podjęto tam, na wzór szwedzki, decyzję o zakazie polowań, co w naszych warunkach nie oznacza jednak zwolnienia kół z obowiązku płacenia za szkody łowieckie w uprawach rolnych. Z założenia zakaz ten ma ograniczyć przemieszczanie się dzików, by nie miały kontaktu z innymi osobnikami. W Szwecji grodzono zakażony teren i czekano, aż dziki padną, prowadząc jednocześnie intensywny odstrzał wokół ogrodzenia. W Czechach dodatkowo rolnicy nie mogli uprawiać ziemi na ogrodzonym obszarze, za co otrzymywali rekompensaty.

W realiach Polski ogrodzenie obszaru o powierzchni kilku tysięcy hektarów jest w zasadzie niemożliwe z powodu gęstego zaludnienia, sieci dróg, rozdrobnionej własności gruntów czy biologii dzika (podkopywanie się). Brak ogrodzenia strefy różowej w połączeniu z brakiem zakazu aktywności innych ludzi (np. spacerowiczów z psami) powoduje, że dziki i tak są płoszone ze swoich ostoi. Do tego dochodzi presja wilków. Tam, gdzie pojawia się wirus, chore dziki stają się łatwą zdobyczą, więc wilki chętnie na nie polują. Możliwe jest zatem, że dziki w okresie inkubacji choroby (gdy jeszcze nie mają objawów, ale już zarażają) uciekają z takich terenów przed drapieżnikami, co sprzyja przenoszeniu wirusa na duże odległości.

Obserwujemy też zmianę strategii przetrwania dzików – przez presję wilków pojawiają się one na nęciskach o nieregularnych porach. Najbardziej widowiskowym przykładem zmiany zachowań są watahy żyjące w aglomeracjach miejskich.

Nowa ustawa

18 marca weszła w życie ustawa o zdrowiu zwierząt (dostosowująca prawo krajowe do przepisów UE), zastępująca wcześniejszą ustawę o ochronie zdrowia zwierząt. Z myśliwskiego punktu widzenia najważniejsze są konsekwencje grożące kołom za niewykonanie odstrzałów sanitarnych. Od 18 marca, za niewykonanie odstrzału z winy dzierżawcy lub zarządcy, dyrektor RDLP lub starosta (na wniosek ministra, PZŁ lub lekarza weterynarii) wypowiada umowę dzierżawy obwodu. Przepis nie mówi, że „może” wypowiedzieć – wypowiedzenie jest obligatoryjne i nie podlega zaskarżeniu. Koledzy myśliwi, miejmy to na uwadze. Zmieniają się również sankcje za utrudnianie odstrzału sanitarnego – obecnie grozi za to kara administracyjna w wysokości od 900 zł do nawet 45 000 zł.

Tenuty dzierżawne

Dużym problemem kół jest fakt, że gdy populacja dzików zostanie zredukowana prawie do zera, koło traci przychody ze sprzedaży tusz, podczas gdy wysokość tenuty dzierżawnej pozostaje na niezmienionym poziomie. Brakuje mechanizmu rekompensat lub czasowego obniżenia opłat z tego tytułu.

Większa pewność myśliwych

Pozytywnym efektem ubocznym walki z ASF jest fakt, że wielu z nas zrozumiało, iż łowiectwo nie zostanie zlikwidowane. Będzie się ono zmieniać, ale pozostanie niezbędne dla państwa, ponieważ myśliwi realizują wiele zadań publicznych. Aby skutecznie zwalczyć ASF, potrzeba jednak bardziej radykalnego podejścia i zmian w prawie. Nasz kraj stoi w obliczu kolejnych zagrożeń, takich jak EHD, ptasia grypa (HPAI), gorączka zachodniego Nilu (WNF) czy pryszczyca (FMD). Rola myśliwych w monitoringu i zwalczaniu tych chorób oraz w kontroli populacji drapieżników (lisów, szopów, jenotów) jest niezastąpiona i należy to jasno podkreślać.

Darzbór!

Michał Mazurkiewicz