Koleżanki i Koledzy! Nasz przedstawiciel, Michał Mazurkiewicz , wziął udział w posiedzeniu Podkomisji stałej ds. zarządzania zasobami przyrodniczymi.
Temat był palący: dzikie zwierzęta w miastach i problemy z ich populacją. ![]()
![]()
Michał wystąpił tam nie tylko jako reprezentant ZZWS, ale również jako przyrodnik i praktyk, który codziennie mierzy się z absurdami legislacyjnymi w terenie.
Co wybrzmiało najgłośniej podczas wystąpienia?
Koniec z absurdalnymi odległościami!
Michał wskazał, że wymóg 150 metrów od zabudowań to przepis, który paraliżuje działania. Musimy urealnić te odległości, by skutecznie chronić mieszkańców!
Stop inwazji szopa pracza!
Mamy do czynienia z inwazją gatunku obcego, a prawo… zabrania polowania na niego zbiorowo! To blokuje skuteczną redukcję. Myśliwy nie może zastanawiać się na zbiorówce, czy za strzelenie inwazyjnego gatunku spotkają go konsekwencje.
Termowizja to bezpieczeństwo, a nie kontrowersja! ![]()
Zakaz używania termowizji w dzień to kolejny techniczny absurd. Polowanie kończy się o świcie, a myśliwy musi przerywać polowanie, bo “wzeszło słońce”. Potrzebujemy logiki, nie ograniczeń!
Gdzie leży odpowiedzialność?
Michał przypomniał o fundamentalnej kwestii prawnej, o której często się zapomina. To nie myśliwi ponoszą odpowiedzialność za zwierzęta w miastach. Wynika to jasno z przepisów – miasta nie są obwodami łowieckimi! Za zwierzynę na tych terenach z ramienia państwa odpowiada Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Myśliwi nie mogą być obarczani skutkami braku systemowych rozwiązań administracyjnych.
Obalamy mity. Zwierzęta w miastach to brak presji, a nie jej nadmiar!
Michał jasno wyjaśnił: jelenie w Zakopanem czy dziki w Warszawie nie pojawiły się dlatego, że myśliwi na nie polują wokół miast. Jest dokładnie odwrotnie! Zwierzęta tracą strach (synantropizacja) tam, gdzie brakuje presji łowieckiej. Parki narodowe i okrojone obwody wokół aglomeracji stają się “bezpiecznymi portami”, co generuje konflikty.
Płoszenie to nie przestępstwo!
Obecny zakaz płoszenia zwierząt (nawet tych chronionych, jak żurawie na polach rolników) to prawna abstrakcja. Samorządy i ludzie muszą mieć prawo reagować, gdy dzikie zwierzę wchodzi im na podwórko.
Podsumowanie jest proste.
Potrzebujemy mądrego zarządzania populacjami i poprawy legislacji, a nie ideologicznego ograniczania łowiectwa. Edukacja społeczeństwa to nasza wspólna tarcza. Ludzie muszą zrozumieć, że dokarmianie dzikich zwierząt w miastach to niedźwiedzia przysługa, która prowadzi do tragedii. ![]()
![]()
Brawo Michał za odważny i merytoryczny głos w imieniu ZZWS! ![]()
![]()
