Pamiętacie zapewnienia, że Mikołaj Dorożała miał odejść z Ministerstwa Klimatu do lipca?
Według medialnych doniesień właśnie jego odwołanie miało być warunkiem poparcia dla Pauliny Hennig-Kloski. Miał być lipiec. Miała być odpowiedzialność. Miało być dotrzymanie słowa.
Minęły miesiące.
Dorożała nadal pełni swoją funkcję.
To właśnie pod jego nadzorem forsowano decyzje, które wywołały ogromny sprzeciw leśników, samorządów, mieszkańców terenów leśnych, myśliwych i wielu organizacji społecznych. Mimo to nic się nie zmieniło.
Jeżeli politycy PSL rzeczywiście uważali, że działania Dorożały są szkodliwe, to dlaczego dziś milczą? Dlaczego nie rozliczają własnych deklaracji? Czy były to tylko słowa rzucone na potrzeby politycznych negocjacji?
Dzis Stronnictwo ruszyło z kampanią w dobie kryzysu notowań i wizerunku.
Teraz wiedza jak naprawić służbę zdrowia-przez trzy lata nie wiedzieli.
W żadnym z materiałów promocyjnych nie ma nic o łowiectwie, leśnictwie o Polskiej Przyrodzie, która jest niszczona decyzjami Dorożały.
Wyborcy mają prawo oczekiwać jednego: wiarygodności. Bo jeśli ktoś publicznie zapowiada, że postawi twarde warunki, a później nic z tego nie wynika, trudno traktować kolejne deklaracje poważnie.
Polacy nie potrzebują kolejnych obietnic. Potrzebują polityków, którzy dotrzymują danego słowa.
