ŻUBR TO NIE NARZĘDZIE POLITYCZNE! Prof. dr hab. Wanda Olech odpowiada na medialną propagandę.
W przestrzeni medialnej pojawił się kolejny artykuł Adama Wajraka (Gazeta Wyborcza) dotyczący Puszczy Białowieskiej, w którym autor – zamiast skupić się na realiach ochrony przyrody – po raz kolejny upolitycznia temat polskich żubrów.
Głos w tej sprawie zabrała prof. dr hab. Wanda Olech, która od dziesięcioleci aktywnie i naukowo uczestniczy w ochronie tego gatunku. Jej komentarz to zimny prysznic dla publicystów szukających taniej sensacji i doskonała lekcja rzetelnej biologii.
🔍 Dlaczego musisz przeczytać ten wpis? Profesor Olech punktuje kluczowe fakty:
- Pole to nie miejsce dla żubra. Ogromne stada liczące setki zwierząt na rolniczych polach to nienaturalna sytuacja, która oznacza stres, gorsze zdrowie i brak akceptacji społecznej, a nie „sukces” ochrony, jak próbują to malować aktywiści.
- Kto naprawdę chroni żubra? Aż 5/6 populacji żubrów we wschodniej Polsce znajduje się pod bezpośrednią opieką Lasów Państwowych, a nie Białowieskiego Parku Narodowego. To dzięki leśnikom powstały nowe populacje m.in. w Lasach Janowskich czy Puszczy Rominckiej.
- Mit o wstrzymaniu kontraktacji łąk. Finansowanie i kontraktowanie siana dla żubrów przez projekty koordynowane przez SGGW trwało nieprzerwanie do 2023 roku.
- Zagrożenie chorobami. Przejście na model ochrony wyłącznie biernej i uleganie presji ideologicznej doprowadziło do gwałtownego wzrostu populacji bez odpowiedniego rozproszenia stad. Brak redukcji to drastyczny wzrost ryzyka groźnych dla Europy chorób wirusowych i bakteryjnych.
Koniec z manipulacją i szerzeniem propagandy kosztem dzikich zwierząt. Czas powrócić do dyskusji opartej na twardych danych i merytoryce.
👉 ZAPRASZAMY DO LEKTURY PEŁNEGO WPISU PROF. WANDY OLECH:
Kilka dni temu w GW pojawił się artykuł Adama Wajraka na temat żubrów i Puszczy Białowieskiej, w którym autor daleko odbiega od prawdy i wykorzystuje wypowiedź posłanki PIS aby wskazać winnego obecnej sytuacji żubra – oczywiście, jak zwykle, PIS i przy okazji Lasy Państwowe.
Muszę zareagować, bo w przeciwieństwa do autora artykułu od wielu lat aktywnie uczestniczę w ochronie żubra i żałuję, że autor o takim zasięgu, zamiast pomóc promować tworzenie nowych populacji, upolitycznia biedne żubry.
Żubr jest gatunkiem od kilku tysięcy lat bytującym w lesie, a właściwie w mozaice lasu i łąk, jak w Puszczy, w której koszono łąki przede wszystkim w dolinach rzek. Zatem czy to jest gatunek terenów otwartych? Według mnie raczej nie, na co wskazuje choćby fakt bytowania w niewielkich grupach, co jest i wygodniejsze i bezpieczniejsze w lesie. Zatem wychodzenie na pola i stada liczące setki zwierząt są nienaturalne dla żubra i taką sytuacją jest zagrożeniem a nie sukcesem. Widoczne na polach żubry są płoszone, niezdrowo się odżywiają co wpływa na wzrost poziomu stresu, na behawior i zdrowie. Zimą w Puszczy jest 300-350 zwierząt, a poza nią dwa razy tyle, a latem tylko część do Puszczy wraca, bo Puszcza ma pewną pojemność ocenioną na 400-450 żubrów. Gdyby odtworzyć i rekultywować łąki to może zmieściłoby się więcej.
Można się zgodzić z autorem że „ zwierząt jest tyle, na ile im pozwalają warunki” bo wśród tych warunków trzeba brać pod uwagę wszystko w tym i nasz gatunek, bo akceptacja społeczna jest bardzo ważna. Setki żubrów na polach nie czynią rolników szczęśliwymi.
Muszę stanowczo zaprzeczyć że kontraktacje zakończył PIS. Kontraktowanie łąk a właściwie siana rozpoczęło się w projekcie Life, ale w kolejnych projektach koordynowanych przez SGGW było kontynuowane, aż do 2023 roku, na poziomie 100-140 ha rocznie, Taki poziom kontraktacji jest obecnie niewystarczający, bo powinny to być tysiące hektarów.
W ochronie żubra bardzo ważny jest wzrost populacji, ale w Polsce plan zakładał tworzenie wielu stad z wymianą genów dzięki bykom wędrującym na znaczne odległości w przeciwieństwie do raczej osiadłych samic. Tworzenie nowych stad wymagało dużego przygotowanego i oddalonego od potencjalnych konfliktów siedliska, co mogą zapewnić jedynie lasy. Od bardzo wielu lat Lasy Państwowe opiekują się żubrem, a w ostatnich kilkunastu latach zaangażowanie bardzo wzrosło, bo nie tylko teren, ale poprawa siedliska, dokarmianie, monitoring i w dużym stopniu finansowanie Żubr zawdzięcza Lasom Państwowym. Dzięki nim mamy nowe populacje w Lasach Janowskich, puszczach Augustowskiej i Rominckiej. Może przez chwile warto popatrzeć na liczby – we wschodniej części kraju bytuje (według MKSŻ 2025) 2784 żubrów z których 1/6 jest w Puszczy Białowieskiej czyli pod opieką BPN. A pozostałe 5/6 pod opieką LP. Wiodąca rola BPN nie była likwidowana przez PIS, po prostu zmieniła się sytuacja.
Natomiast jedno zdanie a właściwie część zdania jest faktem „ten model (opieki) sprawdzał się przez lata” . Tylko przyczyną odejścia od pragmatycznego modelu był nacisk organizacji i osób, przekonanych że ochrona czynna, w tym zarządzania populacjami zwierząt, jest niedopuszczalna. Tempo wzrostu populacji wzrosło a w ciągu ostatniego roku przybyło około 430 żubrów.
Co będzie dalej – nie wiadomo ale bez redukcji i bez rozproszenia stad, nie jest zapewniony dobrostan i wzrasta ryzyko chorób, przy czym lista nowych dla Europy wirusów i bakterii groźnych dla gatunków kopytnych jest coraz dłuższa.
Dlatego proszę o merytoryczne i rzetelne przedstawianie sytuacji i nie szerzenie propagandy.

Na zdjęciu – pierwsze kroki polskich żubrów w Portugalii, autor Ricardo Estrela.
