Bezpieczeństwo na polowaniach w Polsce – fakty zamiast narracji strachu
NIE trzeba bać się myśliwych w lesie!
Od wielu lat w przestrzeni publicznej powtarzana jest narracja, według której obecność myśliwych w lesie stanowi poważne zagrożenie dla spacerowiczów, grzybiarzy, biegaczy czy rowerzystów.
Słyszymy, że „wypadków jest bardzo dużo”, że „myśliwi nie przechodzą badań”, że „starsi myśliwi nie powinni mieć broni”, a wreszcie – w najbardziej nośnej medialnie wersji – że „myśliwy może pomylić człowieka z dzikiem”.
Każdy tragiczny wypadek natychmiast staje się argumentem odnoszonym do całego, liczącego ponad sto trzydzieści tysięcy osób środowiska.
Tyle że gdy zamiast pojedynczych dramatycznych historii spojrzymy na liczby, obowiązujące przepisy, procedurę uzyskiwania uprawnień oraz system szkolenia myśliwych, powstaje zupełnie inny obraz.
Polskie łowiectwo nie jest wolne od wypadków. Żadna aktywność związana z używaniem broni palnej nie jest wolna od ryzyka. Ale dane nie potwierdzają tezy, że myśliwi stanowią istotne zagrożenie dla społeczeństwa korzystającego z lasów.
Przeciwnie – skala zdarzeń, szczególnie dotyczących osób postronnych, jest niezwykle mała.
1. Wyjątkowo mała liczba wypadków przy tak dużej ilości polowań
Najmocniejszym argumentem są liczby. Według danych przedstawionych przez (1) Polski Związek Łowiecki, (2) danych zebranych z publikacji i raportów opartych na analizie postępowań dyscyplinarnych oraz ewidencji polowań indywidualnych, zbiorowych i odstrzałów sanitarnych, w ostatnich 10 latach odbyło się łącznie ponad 40 mln polowań i odstrzałów sanitarnych.
W tym czasie odnotowano:
- 33 postrzelenia (zranienia),
- 28 ofiar śmiertelnych.
Oznacza to średnio 3,3 zdarzenia z postrzeleniem rocznie oraz 2,8 ofiary śmiertelnej rocznie.
Choć do wypadków z udziałem myśliwych i broni myśliwskiej dochodzi również poza samym polowaniem na przykład podczas dojazdu na lub powrotu z polowania, czy w domu to jeszcze bardziej przemawia do wyobraźni odniesienie tych zdarzeń do ogólnej liczby polowań.
Do wypadku ze skutkiem śmiertelnym dochodziło przeciętnie mniej więcej raz na 1,6 miliona polowań.
To właśnie ta liczba powinna być szczególnie istotna z punktu widzenia społeczeństwa.
Jeżeli dyskutujemy o bezpieczeństwie spacerowicza, grzybiarza czy rowerzysty w lesie, nie powinniśmy pytać wyłącznie: „czy kiedykolwiek zdarzył się wypadek?”. Oczywiście, że się zdarzył.
Prawidłowe pytanie brzmi:
Jak często, przy milionach wykonywanych polowań, ofiarą zostaje osoba postronna?
Dostępne dane pokazują, że dzieje się to niezwykle rzadko.
2. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu było znacznie gorzej
Analiza danych z zebranych materiałów pokazuje skalę POZYTYWNEJ zmiany, jaka dokonała się w bezpieczeństwie łowiectwa. Dane historyczne wskazują m.in. na:
- 83 wypadki w 1976 r., w tym 10 śmiertelnych,
- 88 wypadków w 1977 r., w tym 6 śmiertelnych,
- 75 wypadków w 1978 r., w tym 13 śmiertelnych,
- 45 wypadków w 1988 r., w tym 6 śmiertelnych.
Dzisiaj mówimy o kilku zdarzeniach rocznie. Co więcej, w analizowanym materiale zwrócono uwagę, że w tym samym czasie liczba członków PZŁ wzrosła z około 57 tys. w latach 70. do ponad 132 tys., podczas gdy liczba wypadków radykalnie spadła.
To nie jest przypadek. To efekt dziesięcioleci zmian przepisów, zasad bezpieczeństwa, szkolenia, kultury obchodzenia się z bronią, rozwoju strzelnic, coraz lepszego sprzętu optycznego oraz większej świadomości odpowiedzialności związanej z oddaniem strzału.
Mamy więc do czynienia nie ze wzrostem zagrożenia, lecz z ogromnym postępem w zakresie bezpieczeństwa.
3. „Myśliwi nie przechodzą badań” – to nieprawda
To jeden z najczęściej powtarzanych argumentów. W rzeczywistości osoba ubiegająca się o pozwolenie na broń co do zasady musi przedstawić Policji aktualne orzeczenie lekarskie i psychologiczne potwierdzające możliwość dysponowania bronią. I nie jest to pobieżne badanie.
Ustawa o broni i amunicji stanowi, że badanie lekarskie obejmuje ogólną ocenę zdrowia ze szczególnym uwzględnieniem m.in.:
- układu nerwowego,
- stanu psychicznego,
- wzroku,
- słuchu,
- równowagi,
- sprawności układu ruchu.
Lekarz kieruje również na badanie psychiatryczne i okulistyczne, a w razie potrzeby na dalsze badania specjalistyczne. Badanie psychologiczne obejmuje m.in. cechy osobowości, funkcjonowanie w trudnych sytuacjach i dojrzałość społeczną.
Prawdą jest natomiast, że myśliwi nie podlegają obecnie powszechnemu obowiązkowi powtarzania tych badań co pięć lat. Takie badania okresowe dotyczą obecnie TYLKO kategorii pozwoleń do ochrony osobistej i ochrony osób i mienia. Potwierdziła to również NIK w raporcie opublikowanym w 2026 r.
Ale również tutaj często pomija się niezwykle istotny fakt. Jeżeli pojawią się okoliczności uzasadniające podejrzenie dotyczące zdrowia psychicznego, sprawności psychofizycznej czy uzależnienia posiadacza broni, Policja może zobowiązać go do niezwłocznego poddania się badaniom lekarskim i psychologicznym.
Dlatego uczciwa dyskusja powinna brzmieć: czy istniejący system badań oraz możliwość kierowania na ponowne badania należy uzupełnić o automatyczne badania okresowe wszystkich myśliwych? To jest uzasadniona debata o modelu regulacji.
Nieuczciwe jest natomiast rozpoczynanie tej debaty od twierdzenia:
„myśliwi w ogóle nie są badani”.
Bo to po prostu nie odpowiada rzeczywistości.
4. Czy badania okresowe zapobiegłyby wypadkom?
To kolejne pytanie, które warto oddzielić od emocji. Z analiz spraw karnych i dyscyplinarnych wypadków spowodowanych przez myśliwych jednoznacznie wynika, że w żadnym z analizowanych przypadków nie wykazano związku między stanem zdrowia sprawcy a zdarzeniem. Jako dominujący problem wskazywano natomiast nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa.
Podobny wniosek przedstawił PZŁ w swojej analizie wypadków z lat 2020–2024 – według Związku nie stwierdzono związku przyczynowo-skutkowego między złym stanem zdrowia myśliwego a analizowanymi zdarzeniami.
Można opowiadać się za dodatkowym mechanizmem prewencyjnym. Nie można jednak na tej podstawie twierdzić, że dotychczasowe wypadki łowieckie były skutkiem braku badań okresowych, jeżeli analiza tych wypadków takiej zależności nie wykazuje.
Jeśli naprawdę chcemy ograniczać liczbę wypadków, działania powinny być kierowane przede wszystkim tam, gdzie znajdują się ich rzeczywiste przyczyny: przestrzeganie zasad bezpieczeństwa, właściwa identyfikacja celu, bezpieczne operowanie bronią, eliminowanie rutyny i ciągłe szkolenie.
5. „Myśliwy pomyli człowieka z dzikiem”
To najbardziej emocjonalny z argumentów. I tutaj nie wolno popełnić błędu polegającego na zaprzeczaniu faktom. Tak – tragiczne przypadki niewłaściwego rozpoznania celu zdarzały się. Każdy taki przypadek należy oceniać bardzo surowo.
Zasada jest jednoznaczna: strzał można oddać wyłącznie do celu, który został prawidłowo rozpoznany. Przepisy bezpieczeństwa zabraniają strzelania do celów nierozpoznanych, a regulacje dotyczące wykonywania polowania od lat opierają się na zasadzie dokładnego rozpoznania zwierzyny przed strzałem.
Problem polega na czym innym. Z pojedynczych tragicznych przypadków powstała medialna figura: „myśliwi nie odróżniają człowieka od dzika”. Tymczasem z analizowanych materiałów wynika, że przypadki niewłaściwego rozpoznania stanowią tylko część zdarzeń, a osoby postronne są ich ofiarami wyjątkowo rzadko.
W materiale dr. Witolda Daniłowicza podkreślono również istotną rzecz: problemem w takim zdarzeniu nie musi być wada wzroku. Problemem może być zbyt szybka, pochopna decyzja o oddaniu strzału przed uzyskaniem całkowitej pewności co do celu. I właśnie dlatego odpowiedzią powinny być przede wszystkim: szkolenie, trening, utrwalanie zasad bezpieczeństwa i bezwzględna reguła: nie jesteś pewien celu – nie strzelasz.
6. Zostanie myśliwym to proces, a nie zakup strzelby
W debacie publicznej bardzo rzadko pokazuje się drogę, którą musi przejść przyszły myśliwy.
Prawo łowieckie przewiduje dla uzyskania podstawowych uprawnień m.in.:
- roczny staż w kole łowieckim lub ośrodku hodowli zwierzyny – z przewidzianymi prawem wyjątkami,
- szkolenie prowadzone przez Polski Związek Łowiecki,
- pozytywne zdanie egzaminu przed komisją egzaminacyjną PZŁ.
W praktycznych programach kursów bezpieczeństwo zajmuje bardzo ważne miejsce. Przykładowo w programie PZŁ na 2026 r. znajdują się oddzielne zajęcia „Bezpieczne i skuteczne posługiwanie się bronią myśliwską” oraz obowiązkowe treningi obejmujące strzelanie śrutowe i kulowe do celów odwzorowujących sytuacje łowieckie.
Kandydaci na przyszłych myśliwych mają zaplanowanych pięć treningów strzeleckich, a następnie oddzielny egzamin strzelecki – obok testu i egzaminu ustnego.
Dopiero po uzyskaniu uprawnień łowieckich dochodzi procedura związana z uzyskaniem pozwolenia na broń, obejmująca m.in. wspomniane wcześniej badania lekarskie i psychologiczne.
To system wieloetapowy.
Staż. Szkolenie. Nauka zasad bezpieczeństwa. Trening z bronią. Egzaminy. Badania lekarskie. Badania psychologiczne. Pozwolenie na broń.
Trudno pogodzić ten obraz z medialną opowieścią o grupie ludzi, którym broń trafia do rąk bez przygotowania i kontroli.
7. Szkolenie nie kończy się po uzyskaniu uprawnień
Jeszcze ważniejsze jest to, że uzyskanie uprawnień nie powinno oznaczać końca szkolenia.
Wewnętrzne zasady PZŁ dotyczące doskonalenia umiejętności strzeleckich przewidują obowiązek treningów strzeleckich, a zarządy okręgowe mają umożliwiać coroczne szkolenie i trening również członkom niestowarzyszonym w kołach.
Obowiązujące przepisy nakładają natomiast na myśliwego odpowiedzialność za używanie broni sprawnej technicznie oraz za przystrzelanie broni co najmniej raz w roku.
To ważne rozróżnienie: nie należy mówić o obowiązkowym corocznym „przeglądzie rusznikarskim”, ponieważ przepisy nie ustanawiają takiej generalnej procedury. Możemy natomiast mówić o obowiązku dbania o sprawność techniczną broni i jej corocznym przystrzelaniu.
Do tego dochodzą treningi organizowane w kołach i okręgach, zawody strzeleckie oraz szkolenia przypominające zasady bezpieczeństwa. I właśnie tutaj widzimy jeden z powodów ogromnego spadku liczby wypadków w perspektywie ostatnich kilkudziesięciu lat.
8. Polska na tle innych krajów
Polskie dane NIE wskazują na ponadprzeciętnie wysoką skalę wypadków łowieckich. Wręcz przeciwnie – LICZBA ZDARZEŃ JEST BARDZO MAŁA.
Dla zobrazowania skali można wskazać Francję, która posiada znacznie większą populację aktywnych myśliwych – około 945 tys. W sezonie 2025/2026 francuski Office français de la biodiversité odnotował 92 wypadki łowieckie, 4 ofiary śmiertelne i 10 poszkodowanych osób niebędących myśliwymi. Co ciekawe, Francuzi określili cztery ofiary śmiertelne jako historycznie niski wynik.
9. Nie mówimy: „wszystko jest idealnie”
Każdy wypadek z bronią jest o jeden za dużo. Każdy przypadek oddania strzału do niewłaściwie rozpoznanego celu wymaga wyjaśnienia. Każde naruszenie zasad bezpieczeństwa wymaga reakcji.
I właśnie dlatego nasze środowisko łowieckie jeszcze bardzie rozwija:
- regularne treningi strzeleckie,
- szkolenia z bezpiecznego operowania bronią,
- analizowanie rzeczywistych wypadków i uczenie się na ich podstawie,
- przeciwdziałanie rutynie i nadmiernej pewności siebie,
- właściwą identyfikację celu,
- wykorzystanie technologii poprawiających możliwości obserwacji,
- szkolenie prowadzących polowania i innych osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.
10. Czas odwrócić narrację
Przez lata społeczeństwo słyszało przede wszystkim o pojedynczych tragediach.
Znacznie rzadziej słyszało o milionach polowań zakończonych bez jakiegokolwiek wypadku.
Rzadko mówi się o stażu przyszłego myśliwego. Rzadko pokazuje się wielogodzinne kursy, treningi na strzelnicach i egzaminy. Rzadko mówi się o badaniach lekarskich i psychologicznych wymaganych przy uzyskiwaniu pozwolenia na broń. Rzadko przypomina się o corocznym przystrzelaniu broni. I prawie nigdy nie słyszymy, że spośród ponad 40 milionów polowań i odstrzałów przeprowadzonych w ciągu 10 ostatnich lat tylko cztery postrzelenia dotyczyły osób postronnych.
Dlatego warto powiedzieć to wprost:
Spacerowiczu, grzybiarzu, rowerzysto – możesz czuć się bezpiecznie w polskim lesie.
Nie dlatego, że ryzyko wynosi zero. Nie dlatego, że myśliwi nigdy nie popełniają błędów. Ale dlatego, że miliony polowań odbywają się bez wypadków, a zdarzenia z udziałem osób postronnych należą do absolutnych wyjątków.
Myśliwi mają obowiązek dbać o to bezpieczeństwo. Są szkoleni, egzaminowani, przechodzą procedurę uzyskania pozwolenia na broń, trenują, przystrzeliwują broń i podlegają restrykcyjnym zasadom jej używania. A ogromny spadek liczby wypadków w perspektywie ostatnich kilkudziesięciu lat pokazuje, że ten system przynosi efekty.
Nie budujmy poczucia zagrożenia na pojedynczych tragediach. O bezpieczeństwie rozmawiajmy na podstawie danych. Bo dane pokazują coś zupełnie innego niż narracja strachu: polskie lasy są miejscem bezpiecznym także wtedy, gdy wykonywane jest w nich polowanie.
Naszym celem jako środowiska myśliwych jest nie bronienie status quo za wszelką cenę, lecz dalsza praca nad tym, aby wyjątkowo rzadkie wypadki zdarzały się jeszcze rzadziej.
Cel powinien być jeden: zero wypadków.
Źródła i materiały
- Knorps-Tuszyńska K., „Mec. Daniłowicz: Zły stan zdrowia myśliwych nie jest przyczyną wypadków na polowaniach”, Rzeczpospolita, 15.04.2024 r. – wywiad z dr. Witoldem Daniłowiczem. Czytaj w serwisie Rzeczpospolita
- Kościelniak-Marszał M., Postrzelenia na polowaniach. Teoria, praktyka i orzecznictwo, Difin, Warszawa 2026, 158 s., ISBN 978-83-8270-525-6. Monografia poświęcona przyczynom i mechanizmom postrzeleń podczas polowań, analizie akt spraw, orzecznictwu oraz zasadom bezpieczeństwa.
- Polski Związek Łowiecki, „Opinia Polskiego Związku Łowieckiego do poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o broni i amunicji z dnia 19 września 2025 r.”, 9.10.2025 r. – źródło danych m.in. o liczbie polowań i postrzeleń w latach 2020–2024. Opinia PZŁ
- Fundacja Myśliwi w Działaniu dla Ludzi i Przyrody, „Jaka była ilość wypadków śmiertelnych z udziałem myśliwych w Polsce w latach 2014–2023?”, 14.09.2024 r., aktualizacja 15.09.2024 r. Materiał Fundacji Myśliwi w Działaniu
- Najwyższa Izba Kontroli, „Broni coraz więcej, nadzór niekompletny”, 29.05.2026 r. – materiał dotyczący systemu wydawania pozwoleń na broń, badań lekarskich i psychologicznych oraz nadzoru nad posiadaczami broni. Materiał Najwyższej Izby Kontroli
- Instytut Analiz Środowiskowych – materiały i analizy dotyczące łowiectwa oraz zarządzania środowiskiem.Instytut Analiz Środowiskowych
